UDOSTĘPNIJ
fot. youtube.com/nowoscitorunskie

Były prezydent Bronisław Komorowski zeznawał w czwartek przed sądem w Toruniu w sprawie ataku na niego w 2015 roku. Jak oświadczył odebrał go jako „jednoznaczny atak i zagrożenie”.

Chodzi o incydent, który miał miejsce podczas kampanii prezydenckiej. Gdy Bronisław Komorowski przebywał w Toruniu i zmierzał do toruńskiego ratusza, z tłumu otaczającego ówczesną głowę państwa wybiegł Remigiusz D., który następnie ominął ochroniarzy i próbował uderzyć prezydenta ręką, w której trzymał reklamówkę.

W czwartek odbyła się pierwsza rozprawa sądowa, w której Remigiusz D. jest oskarżony o czynną napaść na prezydenta Polski. Zeznawał również sam Bronisław Komorowski.

 – To co pamiętam, to to, że miał coś w ręku. Odebrałem to jako jednoznaczny atak i zagrożenie. Na ogół nikt, kto chce coś wręczyć, nie skacze w górę z uniesioną ręką i nie trzyma czegoś w rękach. Nigdy takich problemów nie ma, bo prezydent idzie otoczony nie tylko przez ochronę BOR, ale również urzędników, więc każdy kto chce zgłosić potrzebę rozmowy albo coś wręczyć może to wręczyć towarzyszącym prezydentowi urzędnikom – zeznawał Komorowski dodając, że atakujący go mężczyzna nawet go nie dotknął dzięki reakcji funkcjonariuszy BOR.

Jak dodał były prezydent, gdy podczas kampanii prezydenckiej jeździł po całej Polsce to w wielu miastach „występowały zorganizowane grupy, które tworzyły klimat takiej wrogości i pokazywały dezaprobatę dla mojej obecności”.

Oskarżony o czynną napaść na prezydenta Remigiusz D. nie przyznaje się do winy. Utrzymuje, że chciał jedynie wręczyć Komorowskiemu reklamówkę z ulotkami na temat aborcji.

Za czynną napaść na prezydenta Polski grozi nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie :


bh, źródło: rzeczpospolita / nowosci toruńskie

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również