UDOSTĘPNIJ

Czas przedwyborczy jest szczególnym okresem, kiedy nasi politycy, aby zyskać głosy poparcia uciekają się do różnego rodzaju zabiegów mających na celu zdobycie sympatii, jak największej liczby wyborców. Jednak często zapominają, iż nie wszyscy wyborcy są lemingami i w efekcie ich starania zakrawają o stany schizofreniczne, albo są po prostu groteskowe. Miniony tydzień był czasem, w którym zbiegło się wiele wydarzeń, które mają ze sobą wiele wspólnego.

 

W ubiegłym tygodniu przeżywaliśmy bardzo ważne święto dla każdego patrioty. W niedzielę w całej Polsce uczczono pamięć Żołnierzy Wyklętych. Nie będę tu pisał wykładni, dlaczego użyłem terminu “wyklęci”. Bardzo dobrze opisał to w zeszłym numerze Piotr Mazurek. Większość z Państwa zapewne uczestniczyła w różnego rodzaju wydarzeniach upamiętniających bohaterskich żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Moje stowarzyszenie po raz drugi zorganizowało akcję “Namioty Wyklętych”. Akcja odbywała się w sześciu miastach Polski. W namiotach ustawionych w centrum Warszawy, Krakowa, Łodzi, Poznania, Lublina i Torunia można było “dotknąć” historii Wyklętych poprzez prelekcje naukowców, pokazy grup rekonstrukcyjnych a przede wszystkim spotkania z kombatantami.

 

Jak dotąd obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, które zostało ustanowione dzięki staraniom ś.p. Janusza Kurtyki, prezesa IPN były domeną różnego rodzaju inicjatyw społecznych. Nie ubiegło to uwadze urzędującemu prezydentowi i klasie rządzącej, aby na obchodach 1 marca zbić kapitał polityczny. Część osób może mi zarzucić tutaj kłamstwo, ponieważ urzędujący prezydent Bronisław Komorowski od początków swojej kadencji uczestniczył w obchodach Niezłomnych. Naprawdę? Czy złożenie kwiatów i odznaczenie kilku kombatantów to oddanie czci Niezłomnym? Możliwe, jednak mnie to nie przekonuje.

 

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ pojawiają się słuchy, że prezydent Komorowski szykuje się na obchody 1 marca i to w szczególny sposób. Piszę ten tekst wcześniej, więc wybaczcie mi Państwo czas przyszły. W tym roku uroczystości 1 marca pod patronatem Komorowskiego mają być bardziej widoczne, niż w minionych latach. Na początek ma odbyć się złożenie kwiatów wraz z rodzinami “Łączkowymi” przy Grobie Nieznanego Żołnierza, a następnie w Pałacu Namiestnikowskim ma być przedstawienie zidentyfikowanych Niezłomnych. Wśród nich ma być najbardziej znana Niezłomna, siedemnastoletnia Danuta Siedzikówna “Inka”.

 

Pałac Prezydencki zauważył, że idea Żołnierzy Wyklętych jest w dzisiejszych czasach bardzo nośna. Skupia ona wszystkie środowiska patriotyczne, a przede wszystkim inspiruje młodych ludzi, którzy chętnie włączają się w pamięć o Niezłomnych, nie tylko od święta, ale też na co dzień. Istnieje przypuszczenie, że prezydent Komorowski będzie chciał poprzez patronat, a może i osobiste ogłoszenie wiadomości o odnalezieniu “Inki” zmienić front i pokazać, jak duży był jego wkład w prace ekshumacyjne naszych bohaterów z antykomunistycznego podziemia. Fakty są jednak nieco inne, od tego jak będzie to kreować telewizja (o ile te domysły w niedzielę się sprawdzą). A śmiem twierdzić, że media mainstreamowe, które jak wiemy są głosem różnego rodzaju agentur, co okazało się podczas wybuchu afery podsłuchowej będą chcieli pokazać Komorowskiego i cały jego gabinet jako mężów stanu, którzy pamiętają o Niezłomnych. A komu się oberwie? Oczywiście, że nam, patriotom, którzy dużą część swojego życia spędzają na organizowaniu i uczestniczeniu w inicjatywach dotyczących pamięci o Wyklętych.

 

Fakty są jak pewnie Państwo wiedzą zgoła odmienne od tych, które prawdopodobnie będą nam serwowane. Otóż osoby śledzące rozwój prac na Łączce wiedzą, że Bronisław Komorowski był osobą, która utrudniała prace ekshumacyjne. Wiele razy na ten temat wypowiadał się prof. Szwagrzyk oraz Tadeusz Płużański, prezes fundacji “Łączka”. Wystosowali oni nawet petycję, w której proszą o nieutrudnianie przez pałac prezydencki prac w kwaterze “Ł”, ustalenie tożsamości już wydobytych szczątków poprzez badania DNA oraz stworzenie Panteonu Narodowego, gdzie spoczną wszyscy wydobyci z dołów śmierci Niezłomni.

 

Takim koronnym argumentem udowadniającym, że Bronisław Komorowski nie ma nic wspólnego z Niezłomnymi jest sprawa pochówku Wojciech Jaruzelskiego. Wszyscy byliśmy zapewne świadkami starań, aby pogrzeb Wojciecha Jaruzelskiego był pogrzebem państwowym. Oczywiście nie wnikam w sprawy dotyczące kwestii religijnych, ponieważ nie mam do tego prawa. Niemniej pogrzeb państwowy człowieka, który był całe życie sługą okupanta, który walczył z wszelkimi przejawami niepodległościowej myśli wśród Polaków wprowadzając chociażby stan wojenny przeciwko swoim obywatelom, nie powinien być żegnany z honorami, jeśli traktujemy III RP, jako wolną, niepodległą i suwerenną Polskę. Pamiętać trzeba także wkład Bronisława Komorowskiego w utrzymaniu WSI oraz kryciu osób do niej należącej. Dodatkowe podejrzenia prawdziwości tej tezy pojawiają się po “przesłuchaniu” Komorowskiego w sprawie Wojciecha Sumlińskiego. Komorowski również jest stałym bywalcem Klubu Generała i nie ukrywa się z tym, że do belwederu zaprasza takich “mężów stanu”, jak Kiszczak.

 

W minionym tygodniu miało miejsce jeszcze jedno wydarzenie, które warte jest odnotowania. Otóż film “Ida” wygrał Oscara w kategorii filmu nieanglojęzycznego. Wszystkie postępowe środowiska się cieszą. Filmowcy pokroju Wajdy mówią o sukcesie polskiej kinematografi, nawet pani premier odważyła się zbłaźnić, aby tylko choć na moment ogrzać się w blasku sławy “Idy”. Tylko prawica, jak to prawica musi zepsuć każde święto. Kogo to obchodzi na kim była wzorowana główna bohaterka grana przez Agatę Kuleszę? Przecież nie każdy musi wiedzieć, że inspiracją była prokurator komunistyczna Helena Wolińska, która skazywała na karę śmierci żołnierzy podziemia antykomunistycznego w swingowanych procesach sądowych. Miała ona wkład w mord sądowy jednego z największych polskich bohaterów, weterana trzech wojen Augusta Fieldorfa “Nila”, którego zabito poprzez powieszenie (co było dodatkową hańbą dla żołnierza) 23 lutego 1953 roku. Kogo to obchodzi, że “Ida” nie jest filmem polskim, tylko antypolskim pokazującym po raz kolejny “genetyczny” antysemityzm Polaków? Patronowanie obecnie urzędującym władzom takim wytworom kultury mówi samo za siebie, czy bardziej oni mają w sercu wartości, za które żyli i umierali Wyklęci, czy czerpią wartości od ich oprawców.

 

Tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku Polska Niepodległa

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułFelieton Mazurka (19): O Jerzym Urbanie, polskiej kinematografii i innych manipulacjach
Następny artykułAresztowali go bo miał krzesło, wg TVN24 chciał… rzucić nim w prezydenta
Maciej Skotnicki

Z zamiłowania obserwator polskiej rzeczywistości społeczno- politycznej. Student kierunków humanistycznych na technicznej uczelni. Prezes stowarzyszenia Studenci dla Rzeczypospolitej i publicysta tygodnika Polska Niepodległa.

Zobacz również