UDOSTĘPNIJ
fot. flickr

W ostatnich miesiącach zapanowała w Polsce moda na patriotyzm. Husarze oraz żołnierz wyklęci zagościli na koszulkach, czapkach, kubkach, budkach z kebabem, spodniach i termosach – to „patriotyczne” produkty, które sprzedawane są w ogromnych ilościach zwłaszcza młodym ludziom.

O wyklętych dużo częściej mówi się też w mediach oraz polityce. Choć wyklęci walczyli o polską niepodległość, to – jak w każdej grupie – także wśród nich zdarzały się czarne owce. O otoczce wokół żołnierzy wyklętych wypowiedział się Bronisław Komorowski.

– Uczciwość w interpretacji historii polega na tym, by starać się dostrzegać różne wrażliwości i punkty widzenia. Nic nie jest czarno białe. Żołnierze Wyklęci to dobry przykład. Mam prawo o tym mówić, bo mój ojciec był w partyzantce powojennej. – Powiedział prezydent.

– O tym, że nie brał udziału w wojnie bratobójczej, między Polakami, zawsze mówił z wielką ulgą. Miał szczęście, że to go ominęło. Dziś wszelkie próby czynienia wzorca do naśladowania z jakiejkolwiek formy walki bratobójczej są według mnie politycznie błędne. Ludziom, którzy poszli do zbrojnego podziemia po wojnie, należy się pamięć i zrozumienie dla ich niesłychanie skomplikowanych losów. Gdy słyszę to określenie: „żołnierze niezłomni” to myślę sobie, o co tu chodzi ?. Czy żołnierze Armii Krajowej, którzy wyszli z podziemia, poszli do pracy i założyli rodziny, zostali złamani? To nonsens. Trzeba rozumieć złożoność polskiej historii. Wtedy, po 45 roku, większość szła do pracy, a część jedynie czekała na III wojnę światową. I jednym i drugim należy się zrozumienie. – dodaje.

źródło: onet

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również