UDOSTĘPNIJ
źródło: flickr.com, wikimedia.org

Częstym zarzutem (jakże merytorycznym…) ze strony zagorzałych przeciwników Janusza Korwin – Mikkego jest to, iż ich zdaniem  można go nazwać „oszołomem”. Rzeczywiście – w aspekcie poglądów prywatnych, niektóre wypowiedzi JKM mogą wydawać się kontrowersyjne i można się z nimi nie zgadzać z tego względu.

Niestety jednak „ciemny lud” nie potrafi odróżniać zupełnie prywatnych poglądów od postulatów wyborczych, a wyborów politycznych dokonuje ze względu na czyjąś „swojską” (Szogun) miłą (Duda) lub atrakcyjną (Ogórek) aparycję. Częstym kryterium wyboru kandydata jest dla ogromnej części Polaków także życie prywatne polityka. Zapoznanie się z rzeczywistym programem danego kandydata lub partii jest dla większości abstrakcją…

W ten sposób w tzw. „opinii publicznej” kandydatami mogącymi zapewnić nam spokój i bezpieczeństwo zostali ci „z telewizora”; Komorowski i Duda. Obaj panowie posiadając najlepszych specjalistów od wizerunku pokazali, iż są w stanie doskonale „zgarnąć” zdecydowaną większość elektoratu, który z kolei w dużej części nie rozumie podstawowych mechanizmów polityki, ekonomii czy prawa. Główną oś podziału wyborców mainstreamowych kandydatów stanowi poziom ich religijności i zdanie na temat katastrofy smoleńskiej (zwanej również zamachem smoleńskim).

Ja natomiast chciałbym zauważyć, że analizując kandydatów na urząd Prezydenta RP z perspektywy ich poglądów politycznych największymi oszołomami są właśnie Komorowski i Duda. Oszołomem jest również Janusz Palikot, który w przypadku agresji na Polskę nie garnąłby się do obrony jej granic, lecz na temat Palikota pisać nie będę.

A dlaczego w pierwszej kolejności jako politycznych oszołomów wymieniłem Komorowskiego i Dudę? Otóż dlatego, iż są to kandydaci, których istotnym elementem gry politycznej jest zacięta rywalizacja o to, który z nich bardziej pomoże naszym „ukraińskim braciom” i który z nich bardziej „dokopie Putinowi” – oczywiście kosztem kolejnych polskich przedsiębiorców, którzy stracą kontrakty przez wojenną psychozę rządzących, a także za cenę prowokowania Rosji.

Warto zauważyć, że Rosja nie ma absolutnie żadnych roszczeń terytorialnych wobec Polski, ani też w żaden sposób nas nie prowokuje. Dlatego uważam, że nowo wybrany prezydent powinien ogłosić neutralność Rzeczypospolitej Polskiej w tym konflikcie. Jeżeli nasi proukraińscy politycy (jakich jest wielu) pragną militarnie wspierać „naszych braci Ukraińców” proponuję, aby wyjechali na wschód Ukrainy i sami dzielnie walczyli z separatystami, natomiast Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej powinny stać na straży obrony granic Polski i nieustannie mobilizować się na okoliczność zagrożenia naszych ziem.

Si vis pacem, para bellum, lecz gotujmy się do wojny w obronie naszej Ojczyzny, zamiast interesów Zachodu i Ukrainy, bowiem jestem za tym, aby Rzeczpospolita Polska była państwem, które chłodno realizuje swoje interesy, wzmacniając tym samym swoją (niestety niską obecnie) pozycję w Europie i na Świecie.

Na koniec przyznam, że z niecierpliwością czekam kiedy po raz kolejny zostanę nazwany (w szczególności przez pobożnych socjalistów z PiS) „moskiewskim pachołkiem” czy „V kolumną Putina” – bowiem rozbawia mnie do łez stopień indoktrynacji i ignorancji tych osób.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułGdzie to „lewactwo”? #1
Następny artykułKandydat Grzegorz Braun skazany na 3 miesiące aresztu
Daniel Górny

Absolwent socjologii na UAM w Poznaniu, od wielu lat konserwatywny liberał. Interesuje się kwestiami związanymi z mediami, socjologią gospodarki oraz szeroko pojętą zmianą społeczną.

Zobacz również