UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia commons - Alina Zienowicz

Donald Tusk to obecnie jeden z najważniejszych polityków Unii Europejskiej. Kiedy patrzy się dziś na przewodniczącego Rady Europejskiej i najdłużej urzędującego premiera III RP, to trudno uwierzyć, że kiedyś regularnie zasiadał na kibicowskim „młynie”.

Grzegorz Popielarz, były polityk i znajomy Tuska opowiedział historię z czasów, kiedy przewodniczący RE częściej od krawata miał na szyi kibicowski szalik.

Przed jednym z meczów Lechii Gdańsk doszło do naprawdę absurdalnej sytuacji z udziałem Donalda Tuska. Popielarz i Tusk spacerowali wówczas gdańskimi ulicami.

– Paradowaliśmy środkiem miasteczka, ludzie pootwierali okna, czegoś takiego tam nie widziano. Donald szedł pierwszy z brzegu. Uszył sobie wtedy taki długi biało-zielony płaszcz. Wyglądało to jak komża. Na głowie miał biało-zielony cylinder. Stało tam paru pijaczków przy ulicy. Zobaczyli nas, jeden wyszedł w naszym kierunku, klęknął przed nim i krzyczy: Mesjaszu! – opowiada.

źródło: Sportowe Fakty

Zobacz również