UDOSTĘPNIJ

Sytuacja w Wenezueli oraz sposoby myślenia rządzących nią socjalistów nadają się na naprawdę dobry film komediowy. Z regulacjami walczą kolejnymi regulacjami, a pieniędzy brakuje już nawet na dodruk pieniędzy. Wenezuelczykom nie jest jednak do śmiechu, a socjalistyczne szaleństwo trwa w najlepsze. 

Kryzys gospodarczy w Wenezueli trwa już od 2010 roku. Przez kilka lat szalejąca inflacja wzrosła w tym kraju do ponad 500%, co dało mu mało zaszczytne, pierwsze miejsce w rankingu państw z największą inflacją na świecie. W większości sklepów półki świecą pustkami i coraz więcej osób zostaje bez pracy oraz środków do życia. W kraju co chwila wybuchają protesty.

Wenezuelskie władze próbują poradzić sobie z kryzysem kolejnymi ustawami. Rząd wpadł już wcześniej między innymi na takie błyskotliwe pomysły jak skrócenie tygodnia pracy do dwóch dni, a teraz socjaliści wypowiedzieli własnemu społeczeństwu tzw. „wojnę o chleb”.

W związku ze spowodowaną rządowymi regulacjami klęską głodu rząd postanowił ogłosić kolejne regulacje. Od teraz 90 procent pszenicy w piekarniach musi być przeznaczone na wypiek chleba. W tym tygodniu prezydent Nicolas Maduro nasłał inspektorów oraz żołnierzy, którzy bohatersko zwalczają niecnych piekarzy piekących słodkie rogaliki na zlecenie zgniłego kapitalistycznego świata.

Podczas kontroli aresztowanych zostało czterech piekarzy – dwóch, którzy przy użyciu zbyt dużej ilości pszenicy produkowali słodki chleb, rogaliki wypełnione szynką oraz inne, droższe produkty oraz dwóch, którzy piekli czekoladowe ciasteczka z pszenicy, której termin przydatności do spożycia minął. Jedna z piekarni, w których pracowali zatrzymani mężczyźni, została przejęta przez władze Wenezueli na 90 dni.

Zobacz również