UDOSTĘPNIJ

Mateusz Kijowski wystąpił w Polsacie po sobotniej manifestacji KOD. Nie podano najważniejszej informacji, ilu było uczestników? Zamiast tego usłyszałem o pomyśle pracy organicznej. Pomysł stary i skuteczny, ale wśród arystokracji partyjnej rzeczywiście nowatorski. Postmodernizm skutecznie wybełtał wartości, przynajmniej w głowach poddanych standardowej modernistycznej edukacji. Praca organiczna to coś, czym zajmuję się naukowo, jedyna skuteczna forma działania, która daje możliwość zmiany jakichś konkretnych parametrów społecznych do pożądanego stanu. Polega na rozmowach z ludźmi, poszukiwaniu sposobów pokonywania przeszkód i powolnego wzrostu organizacyjnego. Bardziej jednak chodzi o zespół wartości i wizji świata niż wywieranie bezpośredniej presji na system.

To optymalna strategia. Przekonywanie długofalowe zastosowały organizacje prawicowe przez ostatnie kilkanaście lat i dzięki temu zmiotły rząd zbudowany na jawnej akceptacji złodziejstwa. Jednak postmodernizm to w zasadzie całe środowisko, dlatego nowy rząd zamiast ograniczać możliwości kradzieży skoncentrował się na patriotycznych manifestacjach i jałowych pogróżkach o karaniu. Swoją drogą sama idea karania złodziei za przestępstwa jest dla niektórych polityków wręcz odrażająca. Zwłaszcza jeśli złodziej należy do ich warstwy społecznej.

Budowanie oddolności i obywatelskości odbywa się na poziomie relacji twarzą w twarz, później zaś na poziomie małych, kilkunasto – kilkudziesięcioosobowych grup. Im więcej zaangażowanych ludzi tym łatwiej o konflikty i sprzeczności interesów. Im więcej grup, tym mniej wspólnych przekonań, coraz węższe cele. Dlatego proces integracji małych struktur trwa bardzo długo. Kiedy pojawia się wódz który integruje grupę, procesy zachodzą szybciej ale wtedy trudniej zachęcić innych do przyłączenia się. Jeśli w kilku grupach są silni wodzowie, grupy są efektywne, ale trudniej im się połączyć. Ułatwieniu procesu integracji małych grup służy demokracja i jej procedury. W taki sposób właśnie miało to miejsce w działaniach organizacji prawicowych, co miałem okazję obserwować przez kilka lat, biorąc udział w spotkaniach wybranej organizacji.

KOD to odwrotność tego procesu. Powstał spontanicznie w redakcji Gazety Wyborczej, otrzymał wsparcie TVN i Polsatu. Na manifestacje zaczęły przychodzić tłumy, co jest normalne w świecie kreowanym przez środki masowej komunikacji. Tłumy otrzymywały jasne i proste wskazówki gdzie się zebrać, co mówić, jak się zachowywać. Mogli poczuć więź z innymi wykrzykując nienawiść do kaczofaszyzmu i głupich katoli, którzy zepsuli to co było. Mieli jednak pecha, wstrętny kaczor rozdał matkom po 500 na bachora, to był cios jaki naprawdę ich zabolał.

Nie chodzi tylko o to że motłoch dał się kupić. Ważna jest też relatywna wartość własnego bogactwa. W Europie i USA w latach 70-tych różnica między bogatymi i biednymi była dużo mniejsza niż dziś. społeczeństwo trwało w stanie stabilnej równowagi. W Afryce w tamtych czasach rozwarstwienie było większe, różnica między biednymi a bogatymi ogromna. Bogaty mieszkaniec Akry miał złote krzesło w kształcie tronu i czuł się królem. Relatywnie był bogatszy od europejskiego milionera, tamtemu bowiem kultura ograniczała ostentację. Arystokratyczni Francuzi z książęcych rodzin na ulicy odróżniali się mniej od prostych robotników, niż afrykański sklepikarz od tragarza. Jednak popkultura zniosła kulturowe ograniczenie ostentacji, pokazanie że jest się bogatym dziś dla bardzo nielicznych jest oznaką chamstwa, raczej kojarzy się z sukcesem. To relatywizm, którego nie unieważnimy samym faktem jego demaskacji. Tak po prostu jest.

Dlatego 500 plus najbardziej zabolał celebrytów. Dostępność elitarnych dóbr nagle stała się bardziej popularna. Plebs zaczął wnikać w miejsca dawniej dla siebie niedostępne. Wystraszone księżniczki popkultury żaliły się w swoich środowiskach, za co spotykało je szyderstwo ze strony tegoż motłochu. Nagle świat celebrytów stał się oblężoną twierdzą, otrzymującą razy zamiast podziwu i owacji.

W tym środowisku więc powstaje pomysł pozytywizmu, siłaczki mają pójść między strzechy i wytężoną pracą pokazywać biedakom jak żyć. Tyle tylko że od połowy XIX wieku sytuacja trochę się zmieniła. Ciemne masy nauczyły się czytać i pisać, zaczęły same dyskutować i same się zorganizowały. Think tank KOD-u znalazł się w sytuacji hurtownika, który widząc trend kupił wyłączność na handel kasetami VHS, zainwestował, zapożyczył się i czeka na profity.Jednak w międzyczasie technologia poszła odrobinę do przodu i nagle wszyscy oglądają filmy na DVD. Najskuteczniejsze chwyty reklamowe nie zmienią sytuacji, najlepsze promocje, największe kampanie, najseksowniejsze hostessy nie zmienią sytuacji. Nawet gdyby wsparli go teraz Szpak, Wiśniewski, Sykut-Jerzyna, Lewandowski, Boney M, kcent, Orange i T-Mobile, niczego nie zmienią.

Można sprzedać tombak jako złoto, ale można to zrobić tylko raz. Manifestacja KOD miała, miejsce w Warszawie, mieście Hanny Gronkiewicz-Waltz, najsłynniejszej aktualnie popleczniczki systemu złodziejskiego. Kijowski nie wspomniał o tym ani słowem. Mówił zas o niej pan Śpiewak, który postanowił że na marsz KOD-u nie pójdzie.

Przez pewien czas patrzyłem na ruch KOD z naukowym zainteresowaniem, może nawet z odrobiną sympatii. Miałem nadzieję że z poziomu politycznego zechcą przejść na poziom obywatelski. Teraz jednak widzę że ich cel jest odwrotny, chcą zaadoptować mechanizmy społeczne do działań politycznych.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułBłąd urzędnika mógł kosztować niewinnego mężczyznę wolność i pieniądze
Następny artykułGorąca jesień?
Leszek Smyrski

Socjolog, twórca spółdzielni socjalnych. Obecnie w trakcie studiów doktoranckich. Wcześniejsze wpisy między innymi na Naszych Blogach. Pierwszy artykuł naukowy w którym użyte zostało słowo „złodziejstwo” na określenie wartego odrębnych badań zjawiska społecznego, wydrukowany w „Rzeszowskich Studiach Socjologicznych”. W oparciu o teorię mediów komunikacji Luhmanna stworzyłem wielowymiarowy model komunikacji, który pozwala opisać problemy komunikacyjne, wykorzystywane przez przestępców do
okradania funduszy publicznych. Pozwala także sformułować zasadę zrównoważonego rozwoju, niezbędnego do wydobycia potencjału spółdzielczości.

Zobacz również