UDOSTĘPNIJ
Fot. Twitter/Artur Dunin

Ruch Dziewuchy Dziewuchom zorganizował serię „Marszów dla Matek” w całej Polsce z okazji ich święta. Wzięło w nich udział wiele kobiet, które z transparentami i flagami domagały się poszanowania swoich podstawowych praw, które według nich nie są respektowane. Jak zwykle towarzyszyli im liczni mężczyźni, którzy także wyrażali swój gniew i żal z powodu walki, jaką muszą toczyć.

„Jestem mamą, bo chciałam”, „Miejsce w żłobku zamiast kwiatka”, „Chcę godnie rodzić”, „Równe prawa to podstawa”, „Matki nie chcą ciemnogrodu”, „Macierzyństwo to nie przymus”, „Jestem, kocham, maszeruję” i „Dość przekrętów w sprawie alimentów” – to tylko niektóre z haseł skandowanych przez uczestników marszu oraz wypisanych na ich transparentach. Kobiety przyszły na marsze z dziećmi, rodzicami, mężami i partnerami, aby pokazać, że wiele osób wspiera je w walce, którą wciąż uważają za nierówną.

– Kiedy to się wszystko skończy? Patrząc na sytuację polityczną nie prędko. Nie można przestać być matką. Ale to może być prostsze. Jeśli na rozmowie o pracę nie będzie pytań o plany życiowe. Jeśli ściągalność alimentów nie będzie na poziomie błędu statystycznego. Jeśli damscy bokserzy trafią do pierdla, gdzie jest ich miejsce – powiedziała jedna ze zwolenniczek zgromadzeń, pisarka i publicystka Sylwia Chutnik. Wiele kobiet, które także wzięły udział w marszu, utożsamiało się z jej słowami wpisującymi się w hasła noszone na transparentach obok flag.

– A co jeśli wszystkie matki wezmą wolne od obowiązków domowych i zaczną startować? Jesteśmy złe, wkurzone i rozgoryczone. Nie igrajcie z naszym gniewem – dodała także Chutnik. Tak jak w jej przypadku, w wypowiedziach wielu zwolenniczek ruchu coraz częściej pojawia się zawód i wściekłość, które kobiety zaczynają traktować jednak jak motywację. Dlatego właśnie po raz kolejny zdecydowały się wyjść na ulice.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również