UDOSTĘPNIJ
źródło: elleuk.com, theismalistmonthly.com

Walczą, by pokazać, że znaczą znacznie więcej, żeby przeciwstawić się patriarchalizmowi i skostniałym już wartościom, które ustawiają je w drugim szeregu za mężczyznami. O to, o co jeszcze walczą, feministki wiedzą najlepiej. Na pewno jednak ich walka nie przyczyniła się do polepszenia warunków pracy kobiet, które szyją dla nich feministyczną odzież.

Swojego czasu głośno było o koszulkach feministycznych, o które wypuszczenie na rynek postarał się brytyjski magazyn Elle zajmujący się tematyką mody. W t-shirtach z napisem „This is what feminists looks like” pokazywały się gwiazdy światowej sławy, tym samym upowszechniając feministyczną ideę.

Jedna taka koszulka to koszt 45 funtów, co w standardach brytyjskich nie jest wygórowaną ceną. Okazuje się jednak, że koszt produkcji takiej koszulki jest 5 razy niższy niż jej cena finalna. Co więcej, pensja godzinowa wykonujących je szwaczek jest kilkadziesiąt razy niższa od ceny koszulki.

Wszystko przez to, że feministyczne t-shirty pochodzą z manufaktur ulokowanych na Mauritiusie. To tam w wielkich szwalniach kobiety chcące zarobić na życie pracują po kilkanaście godzin dziennie. Przyjeżdżają tutaj z wszystkich krajów ulokowanych w basenie Oceanu Indyjskiego. Śpią praktycznie w miejscu pracy na cienkich materacach. Ich szefostwo ucina wszelkie rozmowy o ich wygodzie, BHP i twierdzi, że „kobiety nie potrzebują dużo miejsca”.

Żeby tego było mało, niektóre pracownice przez lata nie widziały najbliższych, tylko wysyłają pieniądze do rodziny. Wypłaty też nie są powalające. Stawka godzinowa po przeliczeniu waha się od kilkudziesięciu centów do 1 dolara. W ten sposób w miesiącu szwaczki są w stanie zarobić około 200 dolarów (120 funtów). Stać je więc na kupno niecałych trzech koszulek z feministycznym hasłem.

 – Jak te koszulki, wykonane naszymi rękoma, mają być symbolami feminizmu, skoro my wcale nie widzimy siebie jako feministki? Nie jesteśmy feministkami. Jesteśmy więźniami – komentują pracownice szwalni na Mauritiusie.

Choć zająć się tym miały specjalne inspektoraty, wszystko rozeszło się po kościach. Ta jedna sprawa przypomina też, że podobnych manufaktur, fabryk i innych miejsc pracy jest na świecie znacznie więcej. W takich miejscach, które ulokowane są zwłaszcza w najbiedniejszych krajach Azji i Afryki, każdego dnia ludzie wypruwają sobie żyły i naruszają swoje zdrowie, by zarobić śmieszną pensję. Zarabiają na tym zwłaszcza potężne koncerny i znane marki, które tanio wyprodukowany towar sprzedają po astronomicznych cenach.

źródło: dailymail.co.uk
źródło: dailymail.co.uk
źródło: dailymail.co.uk
źródło: dailymail.co.uk
źródło: dailymail.co.uk
źródło: dailymail.co.uk
źródło: dailymail.co.uk
źródło: dailymail.co.uk

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również