UDOSTĘPNIJ
https://www.facebook.com/Kijowski.Mateusz
Słyszymy ze wszystkich stron, że KOD jest w kryzysie. Że afery go zniszczyły i nie będzie taki, jak kiedyś. Jedni obwiniają Kijowskiego o zachwianie stabilnością ruchu, inni widzą w nim jedynego gwaranta powrotu do dawnej lub nowej świetności. Słyszymy głosy, że KOD utracił kontrolę, że nic się dzieje. Ilekroć rozpoczyna się gdzieś dyskusja na temat KOD, prędzej czy później, dobywa się defetyzm.
Akcje spółek w kryzysie spadają, bo wszyscy chcą się ich pozbyć. W najlepszym razie skupują je za bezcen spekulanci. Nie ustawiają się kolejki do stanowisk kierowniczych. Działy kadr zajmują się raczej wystawianiem świadectw pracy niż rekrutacją.
KOD cały czas rośnie. Zgłaszają się kolejni kandydaci do władz przed zbliżającymi się wyborami władz krajowych. Media z zainteresowaniem śledzą konkurencję, analizują programy i słuchają kandydatów. A różne organizacje chętnie z KOD-em współpracują.
KOD nie będzie już nigdy taki, jak był na początku. To prawda, którą najpierw ze smutkiem, a później z rosnącą radością odkrywa większość rodziców. Dzieci dorastając zmieniają się i już nigdy nie będą tymi słodkimi bobaskami, co kiedyś. Ale… no właśnie. Rozwijają się i stają się partnerami. A później opiekunami.
Na początku KOD dawał nadzieję, że „Jeszcze Polska nie zginęła”. Pamiętam, z jakim zapałem śpiewaliśmy nasz hymn narodowy na pierwszych pikietach pod Trybunałem Konstytucyjnym. Ale potem się poznaliśmy, nauczyliśmy współpracować, uzgodnili cele i metody. Teraz razem pracujemy. Nie da się zakochiwać w tym samym obiekcie uczuć codziennie od nowa i codziennie od pierwszego wejrzenia.
Kiedyś przyjeżdżaliśmy do stolicy czy do najbliższego większego miasta raz na kilka tygodni, żeby się naładować pozytywną energią, spotkać ludzi podobnie myślących, postraszyć władzę. Dzisiaj spotykamy się z ludźmi wtedy poznanymi często po kilka razy w tygodniu, dyskutujemy, podejmujemy wspólne działania, realizujemy ważne projekty. Oczywiście, nadal są ludzie, którzy chcą się włączyć albo podładować akumulatory. Ale to mogą również zrobić lokalnie. A często po prostu już nie mają siły po tych tygodniach codziennej niemal pracy w organizacji jeszcze gdzieś wyjeżdżać. Życie osobiste też ma swoje wymagania.

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

KOD działa i ma się dobrze. A jednak coś się dzieje. Wszyscy coś mówią o kryzysie. Wszyscy gorąco komentują, często hejtują, walczą, atakują, oskarżają… No dobrze, nie wszyscy, ale narzekanie najbardziej widać. Czy sprawozdanie z malowania transparentów, sadzenia drzewek, rozdawania ulotek, a nawet ze spotkania z wybitnym autorytetem mogą być tak przyciągające jak informacje o tym, że ktoś komuś przyłożył, ktoś kogoś obraził, ktoś się na kogoś rzucił?
No więc wszyscy mówią o kryzysie. Ten jest zapewne faktem. Ale po pierwsze musimy pamiętać, że wybory w organizacji zawsze są momentem wyrazistym i przełomowym. A jeżeli powinny się odbyć jakiś rok wcześniej, ale ciągle coś się nie udawało? Najpierw prace nad statutem, potem statut nie dotarł do KRS i trzeba było odwoływać już wyznaczone terminy, potem medialne próby dyskredytowania jednych przez drugich i w efekcie domaganie się audytu, co było pretekstem do kolejnego przesuwania terminu wyborów. I tak zbliża się trzeci już wyznaczony termin wyborów. Emocje, które są zawsze związane z oczekiwaniem na wyniki wyborów, w KOD-zie są wielokrotnie silniejsze, bo „przenoszone”. Kampania wyborcza trwa już ponad trzy kwartały, a przecież każda kampania ma dynamikę rosnącą.
Ale KOD nie jest w kryzysie. To kryzys jest w KOD-zie. Kryzys naturalny i oczywisty, opisany dziesiątki lat temu przez socjologów i politologów. Nie dzieje się nic, co byłoby wyjątkowe. Nie dzieje się nic, co wymagałoby nadzwyczajnych reakcji czy zachowań. Nie trzeba nam cudów ani mężów opatrznościowych. Rycerz na białym koniu zresztą nie przyjedzie, bo nigdy nie przyjeżdża. Sytuacja jest całkowicie naturalna. Jest lider i jest pretendent. Może nie jeden. Każdy ma swoich zwolenników i swoich przeciwników. Są i tacy, którzy do ostatniej chwili rozważają za i przeciw. Tak to jest w demokracji.
Nie ma się czego bać. Ruch obywatelski, który powstał wokół wartości będzie wokół tych wartości trwał. Kto będzie chciał go w jakikolwiek sposób przekierować na inne tory, wykorzystać w walce o władzę czy o osobiste korzyści, przeliczy się. Szczególnie w przypadku KOD-u. Bo KOD to ludzie, którzy mają ogromne doświadczenia i wielką mądrość życiową. Nie pójdą za fatamorganą ani nie dadzą się omamić obietnicami wyborczymi.

#KODforEver

KOD ma swoje miejsce w rzeczywistości polskiej na zawsze. W takiej czy innej formie organizacyjnej KOD przetrwa, bo jest przede wszystkim w nas wszystkich. Tak, jak wolność jest w nas.
Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również