UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org

Spersonalizowane reklamy w XXI wieku nikogo już nie dziwią. Wystarczy wejść na kilka stron z ubraniami i nawet niczego nie kupić, by potem zostać zasypanym reklamami najróżniejszych krojów ubrań. To bardzo opłacalne z punktu widzenia reklamodawców i producentów, którzy wydają pieniądze tylko na te reklamy, które interesują danego klienta. Jest jednak pewna furtka, która pozwala na nieograniczoną kontrolę.

System GPS zrewolucjonizował jazdę samochodem do tego stopnia, że wystarczy nam jedynie internet i telefon, by swobodnie poruszać się po ulicach miast znajdujących się nawet po drugiej stronie świata. Zarówno jednak GPS i wiele spersonalizowanych reklam korzysta z geolokalizacji. Dzięki temu zawężanie grupy docelowej odbiorców stało się proste jak nigdy.

Jednak w przypadku reklam może to prowadzić do bardzo przykrych konsekwencji. Wystarczy przez dłuższy czas monitorować zachowanie danej osoby – gdzie przebywa, co przegląda w sieci, by przewidzieć jej zachowanie i z wyprzedzeniem to wykorzystać. Już teraz próbują to wykorzystywać służby w celu odnajdywania ludzi, a nawet pracodawcy, by monitorować podwładnych.

Reklamy na usługach przestępców…

Skoro oni mogą wykorzystywać to do własnych celów, mogą także robić to przestępcy. Tym wystarczy jedynie poznać nasz plan dobowy, by wiedzieć, kiedy nie ma nas w domu. Wówczas możemy zostać obrabowani pod swoją nieobecność. Jak się okazuje, takie szpiegowanie za pomocą reklam i geolokalizacji wcale nie jest trudne ani nadzwyczajnie drogie.

…a nawet zwykłych ludzi

Jeśli chcielibyśmy kogoś zacząć szpiegować, wystarczy założyć konto na stronie firmy zajmującej się reklamami. Następnie za około 3,6 tys. złotych uzyska dostęp do systemów, które umożliwią mu szpiegowanie konkretnej osoby. Jak poinformował dr Paul Vines, który stał na czele grupy badawczej, która zbadała skuteczność tego typu systemów, szpiegowanie w XXI wieku jest prostsze, niż nam się zdaje.

– Każdy, od agentów wywiadu po zazdrosnego małżonka, może łatwo założyć konto w dużej firmie zajmującej się internetowymi reklamami. Następnie, za pomocą skromnego budżetu, może użyć gotowych systemów do śledzenie zachowań konkretnej osoby oświadczył Vines.

Za 3,6 tys. złotych jesteśmy w stanie poznać lokalizację, do której udaje się dana osoba na 10 minut przed jej przybyciem. Możemy też dokładnie określić, jak szpiegowany porusza się po mieście. Z łatwością dowiemy się także, jakich aplikacji na swoim spartfonie używa.

źródło: spidersweb.pl

Pamiętacie pierwszego "Big Brothera"? Tak zmienili się uczestnicy programu [ZDJĘCIA]


Gwiazdy jej nienawidzą! Aktorka BEZLITOŚNIE parodiuje ich zdjęcia

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również