UDOSTĘPNIJ
Tajemnicza organizacja
fot. pixabay.com/wikimedia.org

Masoneria, to słowo, które budzi strach wielu osób i środowisk. Za jej katolicką wersję uważane jest pewne stowarzyszenie, które w naszym kraju ma wielu przedstawicieli. Nie podoba się to opozycji, która alarmuje, że tajemnicza organizacja wpływa na polski rząd.

Opus Dei jest założoną w 1982 roku katolicką prałaturą personalną oraz po prostu organizacją. Posiada szkoły i uczelnie wyższe na całym świecie, a należy do niej łącznie około 90 tys. osób; w Polsce jedynie około 600. Z powodu jej nie do końca jawnych działań, porównywana jest z masonerią, choć z jej ideologią nie ma nic wspólnego.

Jej celem jak sama podaje, jest „ewangelizacyjna misja oraz rozpowszechnianie świadomości powszechnego powołania do świętości i uświęcającej wartości codziennej pracy, tj. dobrego wypełniania obowiązków zawodowych i rodzinnych”.

ZOBACZ TAKŻE: Sekrety Masonów #2: Nie uwierzysz, kto do nich należał. Te nazwiska szokują

Należą do niej między innymi Uniwersytet Montevideo, czy jedna z najlepszych uczelni menedżerskich świata,  IESE Business School w Madrycie i Barcelonie. To właśnie ta druga stała się powodem, ponownego wszczęcia dyskusji dotyczącej Opus Dei. Wszystko za sprawą Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Tajemnicza organizacja wpływa na polski rząd

Zdaniem SLD Opus Dei próbuje, wpływać na polski rząd, poprzez zapewnianie im odpowiedniej wiedzy i edukacji. Dlaczego? Do trwającego 18 dni kursu, organizowanego przez IESE, przystąpiło bowiem sześćdziesięciu kluczowych polskich urzędników, w tym aż dziesięciu ministrów. Zrobił to m.in. Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, a oprócz niego także podsekretarz stanu w SN Łukasz Piebiak, Jadwiga Emilewicz i Paweł Chorąży z Ministerstwa Rozwoju. Na liście można znaleźć także wiceministra środowiska Sławomira Mazurka czy minister w KPRM Mikołaj Wild.

[Opus Dei] może próbować wpływać na polski rząd. Działa na niejasnych zasadach, a jego członkowie nieformalnie się wspierają. Może rząd spłaca jakieś długi wobec tej organizacji? – pyta Sojusz Lewicy Demokratycznej.

ZOBACZ TAKŻE: Patryk Jaki WYPADA. Oto kto go zastąp! „Jestem gotowy”

Aby ukończyć menedżerski kurs, politycy nie muszą nawet zdawać egzaminu, potrzeba jedynie obecności i aktywnego uczestnictwa w wykładach. Do tego nie płacą za naukę ani złotówki. Wszystko dlatego, że zdaniem „Rzeczpospolitej”  wykorzystano do tego celu 4 miliony złotych ze środków unijnych. Wszystko organizowane jest w kooperacji z Krajową Szkołą Administracji Publicznej.

– W celu uzyskania najlepszych efektów szkolenia dokonano porównania wiodących ośrodków kształcenia (IESE Business School, Stanford oraz Harvard Business School). W wyniku przeprowadzonej analizy ustalono, że IESE Business School ma największe doświadczenie w realizacji tego rodzaju projektów – tłumaczy swoją decyzję KSAP.

źródło: wp.pl

Na jaki temat Macierewicz napisał magisterkę? Zaskakujące! Tego nie wiedziałeś o szefie MON

9 największych kompromitacji rządu PiS

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również