UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia

Przez ostatnie tygodnie w mediach w Polsce spekulowano na temat przyszłości Donalda Tuska w Brukseli. Jak się okazuje, wszystko zostało już zdecydowane i nie są to dobre wieści dla byłego premiera Polski.

Temat przyszłości Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej budził emocje nie tylko jego zwolenników, ale również przeciwników. Przez tygodnie spekulowano nt. jego szans na reelekcję, tego czy rząd Prawa i Sprawiedliwości go poprze i czy będzie to miało jakiś wpływ.

Jak się właśnie okazało, przyszłość Donalda Tuska w szeregach brukselskich włodarzy jest już jasna i nie są to dobre wieści dla byłego premiera Polski. Wszystko przez nieformalny układ jaki zawierają każdej kadencji największe frakcje w Parlamencie Europejskim tj. dzielenie się najważniejszymi stanowiskami mniej więcej na równo.

Właśnie ten układ przekreśla szanse Tuska na reelekcję, ponieważ przedstawiciele Europejskiej Partii Ludowej (frakcji, do której należy były premier Polski) zajmują aktualnie trzy najważniejsze stanowiska tj. szefują Komisji Europejskiej, Parlamentowi Europejskiemu i Radzie Europejskiej.

Socjaliści z pewnością nie zgodzą się, by tak pozostało więc będą domagać się zmian. Naturalnym wydaje się więc, że zmiana nastąpi na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej, bo to właśnie kadencja Tuska jako „prezydenta Europy” dobiega końca”.

Wszyscy komentatorzy polityczni specjalizujący się w polityce europejskiej są zgoni – to koniec Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej.

Koniec kariery Donalda Tuska w Brukseli nie oznacza jednak jego powrotu do Polski. Jak pisaliśmy wcześniej tutaj, były premier już wie co będzie robił w przypadku straty unijnej posady i nie jest to nic związane z polską polityką.

bh

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również