UDOSTĘPNIJ

W ostatnim czasie, w związku ze sprawą Mariusza T. (syna Urszuli Trynkiewicz), toczą się w mediach debaty i debatki na temat przywrócenia kary śmierci. Temat jest to wieloaspektowy, ja chciałbym się w tym wpisie skupić na jednym – jesteśmy zbyt ucywilizowani, by zabijać ludzi.

„Bo nie da się ukryć, że- według medialnych doniesień ? praktycznie wszyscy ludzie, którzy mieli z nim kontakt – od jego matki począwszy, na psychologach, którzy go badali skończywszy ? twierdzą, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie znów gwałcił i zabijał. Ten egzamin polega jednak na dostrzeżeniu, że duże prawdopodobieństwo to jeszcze nie pewność. A dorobkiem kultury prawnej naszego społeczeństwa są właśnie wykształcone reguły chroniące naszą wolność, tak żeby nikt nie musiał ponosić konsekwencji czyichś intuicji.” – czytam na pewnym blogu[1]. Dorobek prawny naszego społeczeństwa, człowieczeństwa ma swoje niewątpliwe zalety. Jednak czy są dobre zawsze, wszędzie i za każdą cenę?

Uściślając, dorobek ten to głównie spuścizna starożytnych Rzymian, po których odziedziczyliśmy ich prawo (fundamenty) oraz szereg prawideł, takich jak Prawo nie działa wstecz, Twardo prawo ale prawo, lecz tak zostało napisane, Nie ma kary bez ustawy czy też Chcącemu nie dzieje się krzywda (to ostatnie zresztą coraz częściej ignorowane). To dzięki humanitaryzmowi w prawie udowadnia nam się winę – nie odwrotnie, mamy prawo do obrony, chociażby nikt w społeczeństwie nie dałby nam wiary. To w wielkim skrócie. Wracając do mojego pytania o to, czy zawsze – otóż uważam, że nie.

Zanim uzasadnię, wspomnę jedynie taką oczywistość jak ta, że dawno temu nasi protoplaści żyli w ciągłym strachu i niepewności o to, czy dzikie zwierzęta nie zniszczą plonów lub nas nie zabiją, o to, czy wrogie plemiona nie poczynią podobnie. Z czasem poziom bezpieczeństwa zaczynał rosnąć, a przynajmniej rosły odstępy czasu między kolejnymi czasami niepokoju.

Kiedy tak dla humanitaryzmu? W warunkach pokoju właśnie. W warunkach bezpieczeństwa. Gdy to nasze kobiety i dzieci mogą spać spokojnie – wtedy możemy sobie pozwolić na Cywilizację. Dla nas, naszego społeczeństwa a i dla obcych.

Uważam jednak, że gdy ten spokój, bezpieczeństwo jest naruszone (choć może i samo ‚zagrożone’, lecz wtedy łatwo o przesadę, nieadekwatność), należy te światłe zasady odłożyć na bok. Dawniej wódz z mentora i gospodarza przemieniał się w boga wojny po to, by swojej społeczności ten stan przywrócić.

Do czego prowadzi humanitaryzm za wszelką cenę?  Do sytuacji w Norwegii, między innymi. Mam na myśli sprawę Andersa Breivika. Jeśli nie ma wyjątków od humanitaryzmu, naturalną konsekwencją jest sprowadzenie kary pozbawienia wolności jedynie do odseparowania od „wolności”. A zatem, nie ma prawa do zadawania innych dolegliwości niż to, że nie może osadzony celi opuścić. Nie może być taką dodatkową dolegliwością zbyt mała cela. Pozbawienie osadzonego dostępu do telewizji, rozrywek, kultury. Na takie dodatkowe dolegliwości skarży się władzom więzienia sam Breivik – a to na niewygodne kajdanki, a to na chłodne posiłki (sądzę, że z przekory, by pokazać słabość lewicowego rządu). A czy ma rację? Będąc konsekwentnym, jeśli iść lewą ścieżką – jak najbardziej ma słuszność.

800px-Comfortable_prison_in_Larvik
Więzienie Larvik, Norwegia (fot. Seansie, Wikimedia Commons)

Czy należało w przypadku Breivika zrezygnować z humanitaryzmu? Uważam, że tak. Norweskie prawo karne przewiduje karę maksymalnie 21 lat pozbawienia wolności i taki też wyrok usłyszał. Zatroskani komentatorzy spekulują o tym, że będzie możliwe przetrzymywanie go w ośrodkach zamkniętych do końca życia. Moim zdaniem to skrajnie nieodpowiedzialne. Niech przyjmą na klatę swój humanitaryzm. Niech wezmą odpowiedzialność za prawo, które ustanowili. Niech dalej idą drogą, której kierunek sobie wyznaczyli. Światły, humanitarny, nowoczesny.

Do czego jeszcze ów humanitaryzm na siłę w konsekwencji doprowadzi? Wyobraźmy sobie starcie dwóch armii na wojnie. Załóżmy, że dawna Armia Czerwona lub, jeszcze dawniejsza, krwiożerczych dawnych Mongołów (w każdym razie obie armie to azjatycka dzicz bez ludzkich zahamowań) napada na poprawną politycznie armię Szwecji. Pierwsza morduje, gwałci, kradnie, pali. Druga? Nie powinna strzelać do wroga w taki sposób, by zadać mu cierpienie. W taki sposób, by zabić od razu. I to tylko w takich przypadkach, gdy grozi bezpośrednie narażenie życia. Najlepszym rozwiązaniem jest jednak rozbrojenie przeciwnika i w pełni poszanowania jego praw jako jeńca, odseparować od strefy działań wojennych. Która armia wygrałaby wojnę? Ja nie mam wątpliwości.

Humanitaryzm i prawa człowieka – tak. Lecz na porę pokoju i bezpieczeństwa wewnętrznego. Nie natomiast, gdy społeczeństwu grozi niebezpieczeństwo czy to zewnętrzne, czy to ze strony patologicznej jednostki wewnątrz. W takim wypadku należy te piękne idee odstawić na chwilę na bok, „dać w czapę” i do nich powrócić.

Kacper Krojna.

[1]http://kuczek.mobile.natemat.pl/91943,ciesze-sie-ze-mariusz-trynkiewicz-jest-na-wolnosci

Fot:  Pretzelpaws/en.wikipedia
Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również