UDOSTĘPNIJ
by Ryan Hagenty, USFWS

Ostatni miesiąc dla aktywistów na rzecz praw zwierząt zakończył się kilkoma małymi zwycięstwami. Poza odwlekaniem nieuniknionej porażki przez PSL, co do kolejnego głosowania w sprawie uboju rytualnego, do którego już nawet coraz mniej mają chęć, osiągnięto dwa małe zwycięstwa na gruncie myślistwa. Pierwsze i najważniejsze to wstrzymanie planów Ministerstwa Środowiska, co do zniesienia moratorium na odstrzał łosi oraz przyznanie się do błędnych sposobów pomiarów populacji tego zwierzęcia. Po opracowaniu nowych organizacje od praw zwierząt będą mogły przyłączyć się do wspólnego liczenia, tak więc nie będzie mowy o możliwości fałszowania wyników. Czy wpłynie to na zniesienie moratorium – ciężko stwierdzić, ale biorąc pod uwagę fakt, że wielu specjalistów twierdziło o zawyżaniu rozmiarów populacji, jest duża nadzieja na porzucenie w pełni pomysłów ministerstwa. Kolejnym małym zwycięstwem uderzającym w myśliwych jest orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego mówiące, że prawo łowieckie w niewystarczający sposób uwzględnia prawa właścicieli nieruchomości przy tworzeniu obwodów łowieckich. Obecnie właściciele nie muszą być pytani, np. o zgodę przy włączaniu ich nieruchomości do obwodu łowieckiego. Działania trybunału mogą przyczynić się do ograniczenia powstawania kół łowieckich, czyli zmniejszenia się ilości polujących na danym terenie. Z punktu widzenia rozłożonej na wiele lat kampanii walki z myślistwem jest to małe, ale nadal zwycięstwo. Co dalej w tym temacie?

Na wokandy, na razie głównie internetu, wraca temat polowania na dzikie ptaki. W ramach kampanii Niech Żyją za cel obrano rozporządzenie ministra środowiska z 11 marca 2005 roku, prezentujące listę gatunków zwierząt łownych. Znajduje się na niej 13 gatunków dzikich ptaków, m.in. kaczki, gęsi, bażanty, kuropatwy i słonki. Wiele spośród nich to gatunki występujące coraz rzadziej i to nie tylko z powodu polowań, ale i również działań człowieka na innych poziomach. Jednakże jest to cel mający bardzo wielu przeciwników, bo liczącą ponad 100 tys. brać myśliwską i ich sejmową reprezentację, która już pokazała wiele razy, że na żadne ustępstwa z organizacjami od praw zwierząt nie pójdzie.

W celu przekonania do swoich racji opracowano listę pięciu punktów, które przedstawiono parlamentarzystom, a które to popiera coraz większa liczba podpisanych petycji (na obecny moment 11 tys.). Pierwszy i najważniejszy punkt dotyczy obalenia argumentu tzw. kontroli populacji, czyli dzikie ptaki mają swoich naturalnych drapieżników we wszystkich stadiach życia. Z ekonomicznego punktu widzenia nie ma żadnego znaczenia mięso, które jest pozyskiwane na takich polowaniach. Znane są przypadki wręcz porzucania zabitych zwierząt pod koniec polowania. Dzikie ptaki nie czynią również znaczących szkód w uprawach rolnych, a przynajmniej nie można tego stwierdzić, bo nie są to sytuacje monitorowane i sprawdzane. Rolnicy często ustawiają się w kolejkach po odszkodowania, które nie są wypłacane. W konsekwencji swoje narzekania kierują w stronę państwa i zwierząt. Jest to mocno nieuzasadnione, ponieważ są metody pozwalające na ochronę swoich plonów i wielu rolników potrafi koegzystować z dzikim ptactwem. Kolejnym ważnym punktem jest fakt, że podczas polowań myśliwi zabijają również gatunki objęte ochroną, co potwierdzają informacje zawarte w Krajowej Strategii Różnorodności Biologicznej. Stada dzikich ptaków potrafią być często wielogatunkowe, a to mocno utrudnia możliwość rozróżnienia gatunków. Dodatkowo wszelkie łowy dostarczają środowisku duże ilości szkodliwego ołowiu oraz wszelakich odpadów pozostawionych przez myśliwych. Do dzikich ptaków strzela się również na obszarach chronionych i w ich okolicach. Polowania te niweczą ciężką pracę i pieniądze, mające na celu działania ochronne. Z etycznego punktu widzenia takie polowanie dla sportu jest niczym innym jak nieuzasadnionym barbarzyństwem, którego ofiarą padają również ludzie.

Jak myśliwi bronią swoich racji? Tradycja, tradycja i jeszcze raz tradycja. Argument, jakże popularny we wszelakich dyskusjach w naszym kraju, który ma moc kończenia wszystkich rozmów. Dodatkowo łowczy lubią wspominać o tym, że za granicą, np. w Danii można strzelać do większej ilości dzikiego ptactwa oraz o stalowym śrucie. Nie wiem w jakim celu mamy wzorować się na kraju, który w mniejszym stopniu reguluje kwestię polowań, skoro u nas wyraźnie społeczeństwo jest przeciwne takim praktykom. Stalowy śrut niczego nie zmienia poza mniejszym zanieczyszczeniem środowiska. Do ptaków dalej myśliwi by strzelali i nic by się nie zmieniło.

Historia pełna jest tradycji, które porzucono, m.in. posiadanie kobiet na własność, niewolnictwo, wyłapywanie czarownic itp. Dlaczego takim problemem jest porzucenie kolejnej tradycji, która tylko szkodzi wielu, a daje wątpliwą przyjemność niewielu?

Więcej na stronie kampanii niechzyja.pl

Link do petycji www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=8907

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułFelieton Mazurka (2): O Jasiu Kapeli i fachu trotuarowym
Następny artykułŚrodowa demokracja
Michał Michałowski
Student informatyki na Wojskowej Akademii Technicznej, zawodowo zajmujący się informatyką, związany z grupami działającymi na rzecz ochrony środowiska, energetyki odnawialnej oraz praw zwierząt. Członek Warszawskiego Forum Samorządowego.

1 KOMENTARZ

  1. Polowanie to żałosna zabawa dla starszych panów, którzy poprzez strzelanie do zwierząt próbują udowadniać jacy to z nich twardziele.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ