UDOSTĘPNIJ

Dla niewtajemniczonych JW oznacza „Jej Wybitność „.                              

                                   Trochę już post factum, gdyż fama jakby ucichła – i dobrze, ale nadal pozostaje niesmak i pytanie: jak to możliwe, że ktokolwiek umiejący pisać i czytać, może wpaść na takie pomysły? Jest mi bardzo niezręcznie o tym pisać, gdyż uwielbiam książki, ale nie na tyle, by dać się wciągać w wir absurdu, tym bardziej, że literaturze nic nie zagraża (z wyjątkiem średnich pisarzy). Książki obronią się same, tak jak płyty winylowe, gdyż mają najzwyczajniej w świecie duszę, nie możliwą do zastąpienia przez ebooka, czy stronę www. Co najwyżej kilku średnich pisarzy odejdzie na wcześniejszą emeryturę, co akurat będzie z korzyścią dla wszystkich.

Czytając wywiad z p. Kają  przypominał mi się utwór jednego z najlepszych thrashmetalowych bandów mojej młodości ?Acid Drinkers. Utwór opowiada o perypetiach człowieka, który chciał ? na fali tej epoki ? założyć kapelę i zacząć karierę.

ENG PL
Buy yourself some drums
and a guitar too
turn on the mic
we?re jammin? dude!
Steady as she goes
it?s an easy beat
let?s record this stuff
so what if it?s s??
Don?t look back
watcha doin? man
don?t you know that tuning
guitars isn?t in?
fire it up
let?s play on ten
we?ll play in the basemant
where the bass is beter, man.
Play that riff, is it E or A
gimme a break, no one knows anyway
we?ll make a demo and sell the whole lot
nobody wants to buy it?
Oh, f?, why not?!
Kup sobie perkusje
I gitarę też
Włącz mikrofon
Będziemy hałasować, koleś!
Zostaw to, niech jest jak jest,
To proste uderzenie
Nagrajmy ten syf
Co z tego że do dupy?
Nie oglądaj się,
Patrz co robisz, stary?
To już nie modne
Stroić gitary!
Odpal to,
Zagrajmy to na dziesięć
Będziemy grać w piwnicy,
Gdzie bass jest lepszy, człowieku.
Zagraj ten riff, to E albo A
Daj mi spokój, I tak nikt nie wie
Zrobimy demo i je nieźle sprzedamy
Nikt nie chce tego kupić?
Czemu nie, k**wa?!

Szum zaczął się ? jak większość współczesnych społecznych ?awantur? ? od wpisu na jednym z portali społecznościowych. Oto jego treść:

?6 800 złotych. Tyle za 16 miesięcy mojej ciężkiej pracy. Wiem, że w*****ające jest wylewanie frustracji na FB, ale mam ochotę strzelić sobie w łeb. (?) pozdrawiam rynek czytelniczy? ? napisała na Facebooku Kaja Malanowska. I choć autorka zbioru opowiadań ?Imigracje? i dwóch powieści (w tym nominowanej do Paszportu Polityki i NIKE książki ?Patrz na mnie, Klaro?) przyznaje, że był to tylko jej ?prywatny wkurw?, szybko okazało się, że wywołał ostrą dyskusję.

No i stało się. Pisarka została, po tych słowach zaproszona na łamy jednego z popularnych portali NATEMAT.pl, aby opowiedzieć o jej wizji idealnego Świata, dla pisarzy, artystów i twórców, a także by pożalić się na aktualny los oraz przedstawić pomysły mające na celu jego odwrócenie.

Pisarka zapytana o to dlaczego jest tak, a nie inaczej, odpowiedziała, że winą obarcza neoliberalny rząd, który dąży do tego, aby wszystko działało na zasadach rynkowych, a te gałęzie, które nie dają sobie rady powinny wyginąć. Oczywiście tak powinno być, jednak o ile uważam, że rząd wcale nie jest liberalny, tylko socjalistyczny, o tyle śmiać mi się chce z tego, że ktoś w ogóle wpadł na pomysł by ten porządek, który powinien być, choć go nie ma, zanegować. Przecież jeżeli klient jakiegoś towaru ? tak, książka jest też towarem ? nie chce kupić to dlatego, że uważa go za zbędny w swej egzystencji. Nie ma również najmniejszego sensu dotować takich przedsięwzięć, których efektem miałoby być coś zupełnie nieprzydatnego z punktu widzenia konsumenta. Załóżmy, że działam w produkcji WALKMANÓW, idzie mi bardzo źle, gdyż nikomu te urządzenia nie są już potrzebne, świetnie odnajdujemy się w świecie muzyki cyfrowej. Idę więc do rządu ? jak sugeruje autorka ? po dotację na dalszą produkcję WALKMANÓW. Rząd kraju, w którym pisarka chciałaby żyć, takiej dotacji mi udziela, jednak pochodzi ona z pieniędzy podatników, załóżmy od producentów odtwarzaczy MP3. Dzięki temu zabiegowi cyfrówki ? choć potrzebne i chętnie kupowane ? stają się droższe, poprzez próbę odbicia sobie przez producentów kosztów podatkowych, zaś WALKMANY jak nie schodziły tak nie schodzą i nie będą sprzedawane, bo ich zwyczajnie nikt nie potrzebuje!

Pani pisarka powiedziała również: ?Jeżeli wykończymy większość pisarzy i zostaną tylko ci najlepsi, to wykończymy w ogóle literaturę w Polsce?. I tu moim zdaniem trafiła w dychę! Dokładnie, przecież o to chodzi i to jest cudowne. Mają zostać wybitni. Wyobraźcie sobie co by było, gdyby w Polsce każdy wydawał książki. Kupowalibyśmy ich tony zanim trafilibyśmy na naprawdę dobrą lekturę. To byłyby dni spędzane w księgarniach na odcedzaniu spamu od zacnych literatur. Według Pani K. mam chyba zrozumieć, że pisarka chciałaby, aby każdy kto chce i umie trzymać w ręku długopis zostawał pisarzem, nawet jak tworzy zupełny chłam? To niedorzeczne! Co ważniejsze autor takiego paszkwila dostawałby dotacje na to, by dalej je tworzyć? To jest jakaś totalna bzdura! Idąc tym tokiem rozumowania, ludzie chcąc jeździć dobrymi samochodami powinni dawać dotacje inżynierom, tym, którzy mają ochotę tworzyć i tworzą gruchoty. Ci zaś, którzy tworzą świetne auta, musieliby dopłacać wraz z całym społeczeństwem do partaczy? Tym sposobem jeździlibyśmy samymi kompletnymi złomami, nie ma doprawdy innej możliwości! To przecież logiczne!

Z kolei Michał Zygmunt w tekście o zarobkach pisarzy stwierdził słusznie, że na całym Świecie literatura nie jest zbyt dochodowa i to nie tylko problem Polski. Pani Maja wtóruje mu i potwierdza, że dzięki internetowi, telewizji i kinu książki przestają być popularne, aczkolwiek wciąż istnieją. Jednak w Polsce jest gorzej niż na całym Świecie, gdyż Polsk kupuje 1,5 książki rocznie, a Czech aż 14 książek. Nie bardzo rozumiem, co autorka miała na myśli porównując popyt na książki w Czechach do popytu w Polsce. Chyba nasza autorka najrozsądniej by zrobiła ucząc się języka czeskiego i próbując publikować swoje dzieła właśnie na tamten rynek. No chyba, że woli to rozwiązać w inny sposób na przykład forsując w Sejmie ustawę i nakazie czytania np. minimum 20 książek rocznie. Jakiej by jednak decyzji nie podjęła to należy chyba przypomnieć, że na Tajwanie riksze są popularnym środkiem transportu, natomiast w Polsce nie, może dlatego też nikt riksz w Polsce nie produkuje?

A tak już zupełnie prywatnie. Pani Kaju. W Świecie zachodzą ciągłe, pewne i nieuniknione zmiany, będące następstwem postępu technologicznego i z tym musimy się pogodzić. Zawody takie jak: Bednarz, Ceklarz, Flisak, Garncarz, Introligator, Konwisarz, Kowal, Kołodziej, Ludwisarz, Pozłotnik, Rymarz, Siodlarz, Sitarz, Smolarz, Stelmach, Wyoblarz, Zdun, po prostu odchodzą w zapomnienie. Oczywiście dzieje się to stopniowo, gdyż na pierwszy ?rynkowy odstrzał? idą Ci najsłabsi z punktu widzenia konsumenta (czytelnika). Na szczęście w przyrodzie nic nie ginie i na miejsce zawodów wymarłych przychodzą nowe zawody takie jak Webdeveloper, copywrighter, Administrator baz danych, Administrator sieci informatycznej, Analityk systemów komputerowych, Programista itd., więc może warto się zawczasu przekwalifikować? Oczywiście ten los spotka tylko 90 ? 99% przedstawicieli zawodów umierających, gdyż Ci wybitni zawsze będą mieli ?wzięcie?, jak choćby przedstawiciel zawodu kowala, może zająć się kowalstwem artystycznym i kuć piękne bramy, ogrodzenia i inne rękodzieła, które sprzeda za słusznym wynagrodzeniem.

Obawiam się, że nie ma innego wyjścia, gdyż dotacje dla zawodów, produktów z brakiem zapotrzebowania są ekonomicznie nie do przyjęcia. Proszę sobie wyobrazić gdzie byśmy byli, gdyby producenci powozów w XVIII i XIX wieku zażądali dotacji na ich produkcję, tylko dlatego, że ich produkty są wypierane z rynku przez producentów samochodów? Doszlibyśmy do absurdu, charakteryzującego się tym, że producenci samochodów, zamiast rozwijać swój biznes i tworzyć coraz lepsze i tańsze automobile, musieliby płacić wyższe podatki na to, aby producenci powozów mogli dalej pracować i cofać nas tym samym w rozwoju cywilizacji. Doszłoby do zaburzenia postępu technologicznego, co z pewnością miałoby wpływ na to, że dziś zamiast na komputerze, pracowałaby Pani na maszynie do pisania, a o pisaniu na facebooku nie byłoby mowy.

Nie może być zgody na jakiekolwiek dotacje, gdyż są one tylko marnotrawieniem publicznych pieniędzy. Co innego granty na rozwój technologii.

Tomasz Warawko – www.obiektywne.pl

Zobacz również