UDOSTĘPNIJ
źródło: pixabay.com, flickr.com

Sprawa reparacji wojennych od Niemiec rozgrzała polską politykę i opinię społeczną. Szybko okazało się bowiem, że łatwo jest grać na polskiej dumie narodowej i nienawiści do Niemców. PiS postanowiło więc iść za ciosem. Partia chce starać się o reparacje od kolejnego kraju.

Biliony złotych dla budżetu i opinia publiczna skupiona pod wodzą partii przeciw wskazanemu wrogowi – to dwie korzyści, jakie PiS widzi w sprawie reparacji. Dlaczego więc nie podwoić sukcesu i nie starać się o pieniądze od kolejnego państwa? Politycy partii rządzącej już mówią, że należy zająć się nie tylko Niemcami, ale i Rosją.

Małgorzata Gosiewska z PiS uważa, że „Rosjanie rozkradli przemysł i dzieła kultury, powinniśmy domagać się od nich reparacji wojennych”. Wtóruje jej poseł Stanisław Pięta, który twierdzi, że takie odszkodowanie powinno wynosić biliony złotych. Zgadzają się z nimi inni posłowie partii rządzącej i podają, że za zbrodnię katyńską czy wywózki na Sybir powinny zostać wypłacone ogromne pieniądze.

Szybko jednak może się okazać, że sprawa reparacji od Rosji skończy się w głowach posłów PiS. Polska nie ma dobrych stosunków z Rosją i bardzo wątpliwe, że Kreml byłby skłonny cokolwiek zapłacić. Złośliwi komentują już, że PiS ma takie same szanse w staraniach o reparacje od Rosji, jak w staraniach o sprowadzenie wraku Tu-154m. To drugie partia Kaczyńskiego obiecywała jeszcze przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku.

źródło: natemat.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również