UDOSTĘPNIJ
Fot. P. Tracz/KPRM

Beata Szydło znana jest wyborcom jako spokojna, wyważona osoba. Rzadko podnosi ona głos, czy też daje się podnieść emocjom, jednak tym razem, zapytana o relacje Polski z Unią Europejską, a także naciski Brukseli związane z relokacją uchodźców, użyła naprawdę mocnych, kontrowersyjnych słów.

Na łamach najnowszego wydania „Sieci” ukazał się wywiad z premier Beatą Szydło, zatytułowany hasłem: „Nie złamią nas”. Polityk odpowiedziała w nim między innymi na pytania związane z obecnymi relacjami naszego kraju ze wspólnotą europejską oraz stosunkiem rządu PiS do nacisków ws. kryzysu migracyjnego.

– Nie możemy być szantażowani tym, że obetnie nam się część środków unijnych za karę, bo nie godzimy się na przymusową relokację migrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. (…) Fundusze unijne, polityka spójności jest takim samym filarem Unii Europejskiej, jak swoboda przepływu towarów i usług. Mamy do nich po prostu prawo. One nam się należą. Dlatego domagamy się przestrzegania traktatów unijnych i nie akceptujemy dyktatu największych państw. Mamy po swojej stronie silne argumenty. Chcemy być w Unii, cenimy ją i dlatego właśnie mamy prawo upominać się o przestrzeganie zasad, o prawdziwie wspólny rynek, o bezpieczeństwo, o rozwój – powiedziała w bardzo stanowczy sposób Szydło. Nie to wywołało jednak największe kontrowersje.

– Dokonywano dużej manipulacji, wmawiając Polakom, że nasz rząd chce wyprowadzić Polskę z UE. To jest kłamstwo kłamstw, potworna manipulacja – dodała także polityk. Jej bezpośredni ton zadziwił wielu wyborców, jednak bez wątpienia został wykorzystany celowo.

Jak Kaczyński zaczynał karierę zawodową? Nie zgadniesz! Pierwsze prace polityków

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również