UDOSTĘPNIJ
źródło: twitter.com/swinoujscie, illusionofmore.com

Dezubekizacja w polskiej policji to jeden z najbardziej kontrowersyjnych pomysłów obecnej władzy. PiS w ramach walki z zaszłościami komunizmu postanowił wytoczyć wojnę byłym członkom milicji, którzy podjęli pracę w policji. Formacja Kaczyńskiego jako pracowników aparatu komunistycznego naznacza nawet tych, którzy przepracowali w milicji choćby dzień.

16 grudnia PiS udało się przeforsować ustawę dezubekizacyjną, a niedługo potem dokument został podpisany przez prezydenta Andrzeja Dudę. W myśl nowego prawa oficerowie, którzy przepracowali minimum dzień w „organach bezpieczeństwa państwa totalitarnego” otrzymają stosownie umniejszone emerytury i renty.

Fatalnie odebrał tę wieść młodszy inspektor Sławomir Wojciechowski. Policjant 6 stycznia, zaledwie trzy tygodnie po przepchnięciu ustawy przez Sejm, popełnił samobójstwo. Choć wciąż badane są przyczyny jego śmierci, najbliżsi nie mają wątpliwości – Wojciechowski odebrał sobie życie przez kontrowersyjne prawo.

 – Nie mógł się pogodzić, że został przez polskie państwo zaliczony do zbrodniarzy. Nie mógł zrozumieć, czemu mu to robią, nie potrafił znieść, że jest karany, chociaż nigdy nie był za nic skazany. Był jednym z nas. Mówił, że dochowaliśmy zasad, a zostaliśmy oszukani – mówi przyjaciółka Wojciechowskiego.

Choć Wojciechowski nigdy nie pracował nawet dnia w organach służb PRL, nauki pobierał na uczelni MSW w Legionowie. Tam w 1988 roku zaliczył kurs dla nowych funkcjonariuszy SB i uzyskał stopień oficera. Regularną pracę zaczął już w policji, ale według ustawy także zaliczany był do „grona pracowników aparatu państwa totalitarnego”.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również