UDOSTĘPNIJ

Stało się – brukselski parlament przegłosował eutanazję dla dzieci. Znak końca naszej cywilizacji? Jakkolwiek świadom jestem argumentów pro, jakkolwiek świadomy jestem tego, co za nimi przemawia – nijak nie jestem w stanie wyrazić chociażby dlań zrozumienia.

Ustawa dotyczy dzieci, które nieustannie cierpią i są w ostatnich stadiach choroby. To wtedy mogą zadecydować o tym, czy umrą. Zwolennicy argumentują to miłosierdziem, troską o samopoczucie takich dzieci. By nie cierpiały, by mogły z godnością opuścić ten świat. Bardzo to specyficzne rozumienie miłosierdzia, to zdaje się utworzenie nowej definicji tego słowa. Chrześcijańskie bowiem miłosierdzie objawiałoby się zalewaniem takiego dziecka swoją miłością, troską, uczuciem, ciepłem. Czuwaniem, dbaniem, pielęgnowaniem. Specyficzna troska przypomina mi tę, o której pisałem w sprawie aborcji[1]:

„- Może dziecko, potem dorosły człowiek, będzie miało problem z brakiem taty czy ze świadomością poczęcia gwałtem? – a może nie. ‚Troska’ o przyszłe samopoczucie człowieka wyrażane zabiciem go zanim się o tym dowie brzmi jak ponury żart.” 

W tym wypadku jednak ten moment troski przez decydowanie jest ujęty nieco inaczej. W przypadku aborcji decyduje się za to dziecko, gdy w ogóle nie jest świadome. Natomiast w przypadku eutanazji daje się dziecku decyzję do pojęcia, jednak wtedy, gdy jej doświadczenie życiowe, rozeznanie (raczej jego brak) uniemożliwia mu podjęcie decyzji w pełnym znaczeniu tego wydarzenia, jej powagi, rangi.

To zdaje się być oczywiste, zbyt oczywiste by to pisać, by o tym mówić, lecz życie pokazuje, że jest odwrotnie: w jaki sposób dziecko, które przeżyło kilka lat, jest w stanie zadecydować o tym, czy popełnić samobójstwo? Schodząc na grunt prozy życia – nawet jeśli i by wejść w skórę takiego lewaka i jego lewymi oczami na temat spojrzeć, może i idea byłaby jakoś (makabrycznie) piękna i humanitarna (przez gardło mi to nie przechodzi), ale jak to będzie wyglądało w rzeczywistości? Czy to uczyni łatwy sposób pozbycia się problemu? Czy trudno będzie nakłonić cierpiące dziecko do „zabiegu”, obiecując że „przestanie boleć” i będzie „bawić się z aniołkami w niebie”? Czy każde dziecko będzie miało opiekuna, który zadba o samodzielność podjętej decyzji? Który zapobiegnie wyszeptaniu przez miłosierną matkę słów „Jasiu, Ty już nie chcesz żyć, prawda?”.

Pewnie niejeden lewak odpowiedziałby mi na to: a co, jeśli ty byś cierpiał? Na pewno chciałbyś dokonać eutanazji! Nie decyduj za innych! – jak to lewak.

Nie wiem, co bym czuł, myślał w takiej sytuacji. Wiem teraz jednak niemalże na pewno – za nic w świecie nie chciałbym mieć u boku kogoś, kto by mi taką furtkę otworzył, takie rozwiązanie zaproponował. Nie z perspektywy moich niespełna 25 lat, gdy to moje życie aksamitem usłane nie było a widzę jakim błędem byłaby eutanazja mając we wspomnieniach tyle pięknych chwil w moim życiu. Nawet, gdybym był niepełnosprawny i cierpiałbym – jestem niemalże pewien, że te chwile byłyby warte.

I dlaczego miałbym mieć odebraną możliwość przekonania się o tym?

Dziś „cierpienie i ostatnia faza choroby”, co będzie jutro? Niepełnosprawność, po prostu? Upośledzenie umysłowe, kto wtedy podejmie decyzję? Miłosierni rodzice, bo dziecko nie będzie świadome tego, że państwo otworzyło przed nim taką miłosierną możliwość?

Pewien jestem jednego: europejska cywilizacja chyli się ku upadkowi a Adolf Hitler widząc to – byłby wzruszony.

Kacper Krojna.

Fot: Eddie Harrison/Wikimedia Commons

[1] http://pikio.pl/o-aborcji-dla-opornych-moim-zdaniem/

 
Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również