UDOSTĘPNIJ

W ostatnich dniach media mainstreamowe obiegła fala oburzenia, wywołana paroma ostrymi słowami z ust Jerzego Janowicza. Słyszymy oskarżenia o butę, brak pokory, czy zwykłe ?nie umie przegrywać?. Tymczasem nikt nie pochyla się nad meritum sprawy, zarzutem że państwo nie wspiera sportu. Dodałbym że jest gorzej, państwo nie tylko nie pomaga, ale nawet przeszkadza w rozwoju sportu i to nie tylko na szczeblu centralnym, ale nawet w samorządach. Sam miałem do czynienia z kilkoma dyscyplinami sportu, dla przykładu: z piłką ręczną, futbolem amerykańskim, tańcem. Żeby mieć rozwinięty, odnoszący sukcesy, profesjonalny i dochodowy sport potrzebne są oczywiście pieniądze i rozsądne zarządzanie. Wiadomo, że w budżecie dostatecznej ilości gotówki dla zasilenia ministerstwa sportu nie ma. Wiadomo też, że różnego rodzaju sitwy, w rodzaju rozrośniętego aparatu ministerialnego czy państwowych związków sportowych, nie mają nic wspólnego z dobrym zarządzaniem. Nie są rozliczane ani z wyników sportowych, ani z wyników finansowych.

Skąd zatem biorą pieniądze na sport kraje zarówno ze Wschodu jak i Zachodu? Podstawą finansowania klubów sportowych jest sponsoring. Polacy w tym zakresie starają się być najświętsi na świecie, mnożą zakazy umów sponsorskich a to od firm produkujących alkohol, a to od bukmacherów. Tymczasem należy ułatwić klubom sportowym pozyskiwanie sponsorów z jak najszerszego grona, zwłaszcza że miażdżąca większość państw nie nakłada takich restrykcji. Warto się przyjrzeć niemieckiemu systemowi, gdzie przedsiębiorcy mogą odpisać sobie część podatku na poczet klubu sportowego. Z tej opcji korzystają masowo i duzi i mali. Przenosząc w realia polskie, 1000 zł pochodzących z odpisu tylko jednego małego przedsiębiorstwa, to dla większości klubów (niezależnie od dyscypliny) wystarczające pieniądze do wynajęcia busa i wysłania całej drużyny na Mistrzostwa Polski. Dla wielkich korporacji to doskonała reklama (chociażby firma Continental, która hojnie sponsoruje sport) bez żadnych kosztów, bo środki idą z podatku, który i tak zabiera państwo. W kwestii finansowania sportu nie można zapomnieć o sponsorach, indywidualnych milionerach, którzy wykładają furmanki pieniędzy na kluby, które najczęściej nawet na siebie nie zarabiają. Co tacy oligarchowie na tym zyskują ? Przede wszystkich prestiż, poklask i łatkę mecenasa sportu. Przebywanie wśród elit sportowych, bale mecenasów sportu, gale sportowe, sympatia mieszkańców, odznaczenia miast i ministerstw. Za te przywileje są wstanie słono płacić, wystarczy sprytny minister sportu, cwana rada miasta, a połechtany, odznaczony milioner będzie rok rocznie wystawiał czeki na ten czy inny klub.

Co zatem ze skutecznym zarządzaniem? Podstawą powinny być profesjonalnie prowadzone kluby sportowe (a same już zadbają o dobór trenerów, skauting itp.) oraz ligi które same w sobie są dochodowymi przedsiębiorstwami. Czas odejść od państwowych związków sportowych i dziwacznych eksperymentów w stylu weekendowych szkół mistrzostwa sportowego. Rola państwa powinna ograniczyć się do zadbania o infrastrukturę, jak słynne orliki czy szkolne hale sportowe. Ministerialne fundusze na sport powinny wrócić do szkół. To właśnie tam jest najłatwiej rekrutować młodych zawodników. SKSy czy dla starszych AZSy powinny być wyniesione na wyższy poziom profesjonalizmu. Warto zobaczyć jak wyglądają ligi uniwersyteckie w USA a jak w Polsce. Jeżeli nie zarazimy naszej młodzieży sportem w szkole to trenerzy nigdy nie będą mieć z czego wybierać. Nie uda się to jeżeli szkolne boiska to dalej będą płaty połatanego betonu, względnie hałda piachu, a zimą sala gimnastyczna gdzie ledwo mieści się boisko do siatkówki, ale WF na niej jednocześnie mają 3 rożne klasy. Ale zamiast wydawać na infrastrukturę i trenerów dla młodzieży lepiej wyrzucić pieniądze na organizowanie wielkich imprez (ostatni pomysł Olimpiady Kraków) które przynoszą wyłącznie straty. A już cudownym przejawem polskiej samorządowej z kolei specyfiki jest marnowanie (sporadycznie) istniejących obiektów sportowych, gdzie żywcem nic się nie dzieje. Raz w roku turniej o puchar tego czy innego burmistrza gdzie oczywiście nie ma nagród ale za to jest wpisowe, odmowa korzystania z boisk bo murawę zniszczą, im większy i droższy obiekt, tym tendencja do marnotrawstwa silniejsza (stadiony na euro, hale na mistrzostwa w siatkówkę i ręczna, bez profesjonalnego zarządzania). Niech zatem rząd przestanie marnować pieniądze podatników i wsłucha się w głos sfrustrowanych sportowców którzy już maja dość, układów związkowych, braku profesjonalizmu i trenowania po szopach. Czas żeby polski sport wstał z kolan.

Zobacz również