UDOSTĘPNIJ

Z reformą edukacji jest jak z tym powiedzeniem o mieszaniu herbaty. Od samego mieszania, słodka się ona nie stanie. Prawo i Sprawiedliwość wraca do słusznego rozwiązania, systemu 8+4, który pozwala na dokładniejsze nauczanie zamiast trzykrotnego powtarzania materiału. Tyle tylko, że nie ma w tym głębszego, a potrzebnego przecież, systemowego zamysłu, oprócz zwyczajnych czystek w systemie edukacji i oczywiście stanowisk dla przyjaciół obecnego reżimu.

Z drugiej strony spotykamy się z hipokryzją Związku Nauczycielstwa Polskiego, który protestuje przeciwko czemuś co jeszcze niedawno sam proponował, choćby ustami swoich liderów. Wydaje się, że ZNP występuje po prostu przeciw rządowi, ale tak jak w przypadku władzy – również nie proponuje nic nowego, a wyraża jedynie obawy części swojego aktywu o utratę pracy.

Problemy polskiego systemu edukacji związane są jednak z modelem (braku) rozwoju jaki Polska przyjęła. Na przestrzeni ostatnich 27 lat staliśmy się montownią dla zachodnich firm. Importujemy najgłupsze nowinki z zachodu, a „eksportujemy” tanią siłę roboczą. Legenda o „masowej produkcji magistrów” ma się dobrze, bo rola Polski w systemie euroatlantyckiego kapitalizmu jest taka, a nie inna. Nikt nie potrzebuje naszej myśli – ani technicznej ani społecznej.

System kształcenia powinien odzwierciedlać cele jakie stawiamy sobie jako naród. Bez odbudowania polskiej gospodarki, bez odzyskania chłonnych na nasze produkty rynków blisko i dalekowschodnich, bez wybicia się na niechby i częściową ekonomiczną suwerenność – żaden, nawet najlepszy, system edukacji nie wykształci polskiego społeczeństwa zgodnie z celami, jakie powinniśmy stawiać przed średniej wielkości państwem w środku Europy.

Zobacz również