UDOSTĘPNIJ

Ponad 30 miliardów złotych. Tyle pieniędzy polskiego podatnika ma zostać wydane na amerykański system rakietowy Patriot, co dumnie w przedzień 1 kwietnia ogłosił Antoni Macierewicz. Koncern Raytheon oszalał z radości, a gratulacji zza oceanu nie było końca. Rząd RP zdecydował się uratować produkcję, z której użytkowania zrezygnowała już nawet armia amerykańska. Trudno się więc dziwić przedstawicielom firmy, że odtrąbili sukces, tylko co ma z tego Polska?

W dalszym ciągu nie wiemy przed kim bądź przed czym miałyby nas bronić Patrioty. Nawet gdyby chcieć wierzyć podżegaczom wojennym z obozu rządowego (i liberalnej opozycji), że Rosja lada moment zaatakuje – Patrioty nie byłyby w stanie nas uratować od czegokolwiek. Swego czasu popularna była bajka, że atak rakietowy może nastąpić z… Iranu bądź Korei Północnej, ale na to nie dadzą się nabrać nawet ci, którzy czują się zastraszeni obowiązującą od trzech lat linią propagandową o „rosyjskim zagrożeniu”.

Prawo i Sprawiedliwość uwielbia się chwalić programem 500+ oraz wydanymi na niego kwotami, które mają potwierdzać jak bardzo ważne dla rządzących są polskie dzieci. Skoro tak – wychodzi na to, że od polskich dzieci ważniejsze są jednak amerykańskie koncerny zbrojeniowe, które są ratowane pieniędzmi z polskiego budżetu. Co istotne, w tej jednej kluczowej sprawie tj. wysługiwaniu się hegemonowi z Waszyngtonu – prawie cała scena polityczna jest zgodna. Gdy na zachodzie, czy nawet w naszym regionie pojawiają się już coraz śmielsze głosy sprzeciwu wobec dominacji USA – Polska (lub to co z niej zostało) pozostaje wierna rozkazom „sojusznika”.

Gdybyśmy zapytali „dlaczego tak jest”, odpowiedź mogła by być bardzo długa i zawierać wiele wątków. Kluczowym wydaje się być jednak jeden istotny fakt – zarówno PiS jak i PO wywodzą się z obozu Solidarności, chojnie finansowanej w swoim czasie przez CIA. Stąd pewnie tak żarliwy patriotyzm. Amerykański.

Zobacz również