UDOSTĘPNIJ
Happening Otwartych Klatek by. Adam Gac

Z okazji obchodzonego co roku 25 listopada Dnia Bez Futra na przestrzeni kilku dni odbyły się w całej Polsce happeningi i manifestacje w sprawie walki o prawa zwierząt futerkowych. Protesty antyfutrzarskie odbywają się w naszym kraju od końca lat osiemdziesiątych, a ten listopadowy dzień obchodzony jest w Polsce już od ponad dziesięciu lat. Poczynając od słabo zorganizowanych demonstracji kampania ewoluowała, a dzisiaj, wsparta lobbingiem i profesjonalną oprawą techniczno-medialną pod szyldem Koalicji Antyfutro, osiąga pewne sukcesy oraz przekonuje do swoich postulatów coraz większą część społeczeństwa. Badania CBOS, dotyczące stosunku Polaków do kilku zagadnień związanych ze zwierzętami, wyraźnie pokazują stały, choć nie tak wielki jaki być powinien, wzrost empatyczności i zainteresowania poprawą ich dobrostanu. Zmiany, a ostatecznie rozdzielenie zwierząt od przemysłu futrzarskiego są jednym z najbardziej palących problemów w tym szerokim temacie, a dlaczego poniżej.

Najważniejszym argumentem z etycznego punktu widzenia jest gigantyczne cierpienie zwierząt, jakie powoduje produkcja futer. Wielu klientów sklepów odzieżowych uważa, że cena futra jest zbyt wysoka, ale to nie oni ponoszą tą najwyższą cenę. Lisy i norki, czyli główny ?surowiec? fermy futrzarskiej, są traktowane bardzo źle, a wręcz zainteresowanie ich potrzebami jest mniejsze niż zainteresowanie rolnika rozwojem chwastów w polu. Całe swoje życie, które w warunkach hodowlanych wynosi 6-8 miesięcy, a w naturze 6-10 lat, spędzają w ciasnych drucianych klatkach. Norce przysługuje 0.18, a lisowi 0.6 m kw. Zazwyczaj norki trzyma się po 4 osobniki na jedną klatkę, a lisy w dwójkę. Jest to poważne zaniedbanie naturalnych wymagań tych zwierząt, które są samotnikami. Mimo tego, trzymane są z losowo dobranymi towarzyszami niedoli, z którymi niekoniecznie nawiązują pozytywne relacje. Takie warunki są przyczyną stresu, który przyczynia się do kanibalizmu, samookaleczania i chorób psychicznych. To wszystko wiąże się z ranami zewnętrznymi jak i wewnętrznymi, których nikt nie leczy, a które potęgują cierpienie takiego zwierzęcia. Ubój przeprowadza się poprzez zagazowanie lub porażenie prądem (nie tak humanitarnie jak można to sobie wyobrazić).

Argumentem na płaszczyźnie ekologicznej jest negatywny wpływ przemysłu futrzarskiego na środowisko. Okoliczne powietrze zatruwane jest przez substancje pochodzące z odchodów zwierząt oraz ich zwłok. W procesie garbowania skór wykorzystuje się formaldehyd i chrom, czyli toksyczne substancje dla człowieka, mające rakotwórcze właściwości. Odchody, które są rzadko utylizowane w odpowiedni sposób, trafią bezpośrednio do gleby, a po opadach deszczu przedostają się one do rzek i podziemnych zbiorników wodnych. Niosą ze sobą fosforan i azot, który prowadzi do wyniszczania wodnego środowiska i śmierci ryb. Zanieczyszczenie wód to nie tylko problem ekologiczny, gdyż nie można zapomnieć o ludziach, którzy często korzystają z rzek w ramach rozrywki czy wędkarstwa. Na większości ferm futrzarskich hoduje się norki amerykańskie, które są gatunkiem obcym dla lokalnego ekosystemu. Często stworzenia te uciekają ze swoich klatek, by świetnie zaadaptować się do nowych warunków kosztem środowiska. Już od kilku lat Ministerstwo Ochrony Środowiska prowadzi prace mające na celu wpisanie norki amerykańskiej na listę gatunków inwazyjnych, jednak działania te skutecznie są torpedowane przez lobby futrzarskie.

Kolejną ważną kwestią w temacie przemysłu futrzarskiego jest brak kontroli nad tym, co się wyrabia na fermach. NIK, który uważnie się im przyjrzał, a szczególnie tym na terenie wielkopolski wyraźnie stwierdził, że obiekty te były rzadko kontrolowane lub wcale przez inspekcje ochrony środowiska. Nadzór weterynaryjny został uznany za nierzetelny. Rzecznik NIK wyraźnie stwierdził, że ?Sytuacja w Polsce wygląda źle. Jak wskazuje nasz raport, powołane do kontrolowania ferm inspekcje bardzo niedbale, powierzchownie i w niewielkim stopniu wykonują swoje obowiązki. W części ich sprawozdań znaleźliśmy poświadczanie nieprawdy?. Takie wiadomości powinny alarmować rządzących, że jest problem, a ci jednak pozwalają mu dalej rosnąć, bo choć przemysł futrzarski w Polsce jest jednym z największych w Europie, to jednak stale się rozwija. Wzrost jest spowodowany przenoszeniem się do naszego kraju hodowców z reszty kontynentu, gdzie hodowla zwierząt w celach pozyskania futra została zakazana (Wielka Brytania, Austria, Szwajcaria, Holandia czy nawet Bośnia i Hercegowina) lub obłożona regulacjami stawiającymi cały proceder jako nieekonomiczny (Niemcy, Szwecja czy Włochy).

Argumentów dodatkowych nie potrzebują mieszkańcy ponad 70 miejscowości, gdzie odbywają się protesty lokalnych mieszkańców przeciwko istniejącym fermom oraz blokady budowy nowych. By wymienić kilka to, np: Chłopowo, Dobków, Gniezno, Krąpiel, Myślibórz, Nowogard, Tarnów. Ludzie przejrzeli tanie obietnice właścicieli ferm, dotyczące nowych miejsc pracy, w czym pomocne były lokalne media. Mianowicie, informowały one mieszkańców o przypadkach znikania inwestorów, braku wypłat czy o złym traktowaniu pracowników (którzy często wyładowują się na zwierzętach). Fermy zatrudniają niewiele osób i przyczyniają się do wzrostu bezrobocia, ponieważ obniżają atrakcyjność turystyczną regionu oraz odstraszają nowych mieszkańców przed osiedleniem, co odbija się na sektorze budowlanym. W miejscach, gdzie znajdują się fermy, spada też jakość życia ludzi z powodu smrodu i zatrucia środowiska.

Proceder ten zakazywany jest w kolejnych krajach na świecie, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by wypracować go również u nas. Każdy w mniejszym lub większym stopniu potrafi wykazać się empatią, a tutaj potrzebna jest ona szczególnie. Dlatego pamiętajmy, że sklepowa cena futra to drobny i nic nieznaczący ułamek prawdziwej ceny.


Więcej informacji o przemyśle futrzarskim oraz o możliwych działaniach na stronie utworzonej przez organizację Otwarte Klatki – cenafutra.info.

Przykład protestów w zachodniopomorskim – http://radioszczecin.pl/1,105623,byl-protest-i-blokada-drogi-do-fermy-teraz-jest-

Raport NIK wspomniany w tekście – www.nik.gov.pl/plik/id,3220,vp,4058.pdf

 

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułSpięcie na linii Białoruś – Rosja
Następny artykułPKW jak „Folwark Zwierzęcy”
Michał Michałowski
Student informatyki na Wojskowej Akademii Technicznej, zawodowo zajmujący się informatyką, związany z grupami działającymi na rzecz ochrony środowiska, energetyki odnawialnej oraz praw zwierząt. Członek Warszawskiego Forum Samorządowego.

Zobacz również