UDOSTĘPNIJ
fot. Sandra Hoyn

W większości krajów muzułmańskich prostytucja, a co za tym idzie, domy publiczne są nielegalne. Istnieją jednak od tej reguły wyjątki. Fotoreporterka Washington Post, Sandra Hoyn postanowiła odwiedzić jedno z takich miejsc. Zdjęcia z jej „wyprawy” przerażają. 

Bangladesz to jeden z niewielu muzułmańskich krajów, gdzie dopuszcza się prostytucje i istnienie domów publicznych. Niektóre z nich istnieją nieprzerwanie od 200 lat, mimo że są ciągle demolowane i niszczone przez radykalnych wyznawców Mahometa. Władze, by uchronić burdele od dalszych zniszczeń ogradzają dzielnice, w których się znajdują wysokimi murami.

Ogromna część kobiet, która tam pracuje, nie zna innego życia, ponieważ w domach publicznych się urodziły i tam się wychowały.

Najbardziej przerażające jest jednak to, że jako prostytutki pracują w nich nawet 12 letnie dziewczynki, które są wykorzystywane seksualnie przez dorosłych mężczyzn za przyzwoleniem ich matek. Nastoletnie prostytutki są pozbawione wszelkich praw dopóki nie spłacą długów jakie zaciągnęła ich rodzina. Potem stają się „niezależnymi” paniami do towarzystwa, mogą odmówić obsługi danego klienta i wydawać pieniądze na co zechcą.

Jedna z fotoreporterek Washington Post postanowiła odwiedzić najbardziej znany dom publiczny w Bangladeszu. Zdjęcia, które tam zrobiła przerażają.

fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn
fot. Sandra Hoyn

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie :


bh, źródło: Washington Post

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również