UDOSTĘPNIJ

Mateusz Morawiecki to jedna z najpotężniejszych osób w kraju. Jest wicepremierem, ministrem rozwoju, ministrem finansów oraz przewodniczącym Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Ostatni wywiad nadministra wzbudził jednak wątpliwości, czy faktycznie nadaje się do sprawowania tak wielu istotnych funkcji.

Wywiad Mateusza Morawieckiego w Deutshe Welle z pewnością będzie śnił się wicepremierowi po nocach. Wypowiedzi, które przy najszczerszych chęciach mogą zostać nazwane co najmniej „kontrowersyjnymi” były przeplatane potężnymi wpadkami.

Morawiecki plątał się i miał problem ze sformułowaniem niektórych zdań czy poglądów. Miejscami nie radził sobie również z językiem angielskim, w którym przeprowadzany był wywiad. Zwolennicy opozycji mają ubaw i obrażają Morawieckiego, a nawet niektórzy stronnicy PiS uważają, że niepotrzebnie zgodził się na rozmowę w innym języku.

Najbardziej widowiskowa wpadka Morawieckiego miała związek z Dniem Niepodległości. Zdaniem nadministra najważniejsze narodowe święto odbywa się… 11 września.

– Czy pamięta Pan demonstracja sprzed dwóch i trzech lat z 11 września, który to jest Dniem Niepodległości w Polsce… – pytał prowadzącego Morawiecki.

To jednak nie wszystko.

O ile pomyłkę przy dacie można tłumaczyć chwilowym zaćmieniem umysłu, to trudno w ten sposób wyjaśnić pozostałe wypowiedzi Morawieckiego.

Dziennikarz przypomniał nadministrowi wypowiedź jego ojca, który stwierdził, że od obowiązującego prawa ważniejsze jest subiektywnie pojmowane dobro narodu. Syn najwyraźniej nie chciał wyrzec się słów ojca i postanowił brnąć w tym kierunku. Polityk Prawa i Sprawiedliwości usilnie przekonywał dziennikarza, że prawo nie jest najważniejsze.

Co więcej, Morawiecki porównał w tym kontekscie Polskę do… nazistowskich Niemiec, czym zasugerował jak może skończyć się bezrefleksyjne przestrzeganie prawa. Tłumaczył, że naziści działali zgodnie z obowiązującym w ich kraju prawem, czym bronili się później podczas procesów norymberskich.

– Polska nie jest nazistowskimi Niemcami – skwitował Tim Sebastian.

Morawiecki zaczął też tłumaczyć, że Komisja Europejska kompletnie nie rozumie sytuacji związanej z Trybunałem Konstytucyjnym, a przecież w krajach takich jak Szwajcaria, Luksemburg i Holandia podobny organ w ogóle nie występuje. Takie stwierdzenie ma oczywiście niewiele wspólnego z prawdą. Co prawda w żadnym z tych krajów nie istnieje organ nazywający się Trybunałem Konstytucyjnym, jednak podobne funkcje sprawują Rada Stanu (Holandia) oraz Trybunał Federalny (Szwajcaria). W Luksemburgu natomiast faktycznie zlikwidowano TK (a wcześniej miał mało istotną rolę), jednak trzeba pamiętać, że w kraju tym panuje monarchia, a nie demokracja – trudno więc traktować go jako punkt odniesienia dla Polski czy jakiegokolwiek kraju demokratycznego.

Kiedy Morawiecki kwestionował zasadność istnienia TK, Tim Sebastian zapytał go o głosy mówiące, że PiS chciałby zlikwidować lub ograniczyć do minimum rolę Trybunału. Wtedy minister nazwał te wypowiedzi „obroną starego reżimu”.

– Cały establishment polityczny, gospodarczy, prawniczy nie został zmieniony w latach 90. Broni starego reżimu – powiedział, po czym dodał, że Rzecznik Praw Obywatela jest „politycznie skażony”.

Morawiecki stwierdził też, że „95% mediów w Polsce jest w rękach jednej grupy.” Nie wiadomo jednak jaka to grupa, ani czy ta statystyka ma jakiekolwiek źródło.

Tak wywiad Morawieckiego skomentował Jacek Wilk z Kukiz ’15:

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również