UDOSTĘPNIJ

Przedwczoraj zwycięstwem Kurdów zakończyła się 4-miesięczna obrona miasta Kobane przed islamistami. Nad ruinami zawisła wielka, 70-metrowa flaga Kurdystanu. Kurdyjskie Kobane (po arabsku zwane Ajn al-Arab) to niewielkie (przed wybuchem wojny populacja liczyła, według różnych danych, od 40 do 60 tys.) miasto w syryjskim Kurdystanie. Obecnie mało kto już tam został – ci, którzy przeżyli, stracili dach nad głową. Miasto zostało zniszczone w trakcie oblężenia. Ale chyba jednak warto było zapłacić taką cenę za zwycięstwo nad islamistami.

Kurdowie syryjscy opanowali swoje terytorium korzystając z trwającej od 4 lat zawieruchy wojennej w Syrii. Powszechne Jednostki Obrony (YPG) wyparły z syryjskiego Kurdystanu wojska Baszszara el-Asada i przejęły kontrolę nad tym autonomicznym regionem (znanym też pod nazwą Rojava). YPG są zbrojnym ramieniem Partii Zjednoczenia Demokratycznego (PYD). Ugrupowanie to opowiada się za demokratycznym socjalizmem, świeckością państwa, równouprawnieniem kobiet i mężczyzn (zresztą w YPG walczy wiele kobiet, wbrew patriarchalnym tradycjom), decentralizacją i samorządnością. PYD opowiada się też przeciwko służbie obcym imperiom, co różni kurdyjskich działaczy niepodległościowych od chociażby zielonych ludzików z Doniecka.

Kurdowie to liczący 25 mln ludzi naród, który nigdy nie miał własnego państwa. Terytorium Kurdystanu jest podzielone między Turcję, Syrię, Irak i Iran. W większości wyznają islam, ale wśród nich są też liczni jazydowie, chrześcijanie, czy też alawici, którzy na terenach opanowanych przez Kurdów cieszą się tolerancją religijną. Opanowanie Kurdystanu przez islamistów oznaczałoby prawdopodobnie nie tylko koniec kurdyjskich marzeń o niepodległości, ale również rzeź nieprawowiernych. Rozległe obszary syryjskiego i irackiego Kurdystanu znalazły się w latach 2013-2014 pod okupacją islamistów. We wrześniu 2014 r. doszli oni do Kobane, gdzie jednak bohaterscy Kurdowie zatrzymali tryumfalny pochód dżihadystów. Zwycięsto w bitwie pod Kobane umożliwiło Kurdom atak na Mosul – liczące 3,5 mln ludzi okupowane przez islamistów miasto w irackim Kurdystanie. Kurdowie iraccy już ponad 20 lat temu wyparli irackie wojska z Kurdystanu. Saddamowi Husajnowi nie pomogło nawet użycie broni chemicznej i w X 1991 r. stracił kontrolę nad Kurdystanem (dlatego łgarstwem są twierdzenia mego redakcyjnego kolegi D. Szczotkowskiego, że w agresji na Irak w 2003 r. chodziło o pomoc Kurdom – Kurdowie już wtedy nie potrzebowali pomocy, gdyż władza Husajna nie obejmowała Kurdystanu. Ale Szczotkowski jako członek SLD nie przejmuje się faktami tylko tym, czy wystarczająco mocno broni zbrodniarza wojennego Leszka Millera.)

Dostrzec można kilka podobieństw między bohaterami z Kobane a powstańcami warszawskimi. Kurdowie też są problematyczni dla mocarstw. Jako wrogowie prorosyjskiego Asada nie uzyskali wsparcia Rosji. Z kolei NATO dopiero w 2014 r. udzieliło wsparcia Kurdom, gdyż sprzeciwiała się temu Turcja, członek NATO, który obawia się niepodległościowych dążeń Kurdów tureckich. Ostatecznie jednak Amerykanie udzielili obrońcom Kobane wsparcia z powietrza (powstańcy warszawscy korzystali ze zrzutów alianckich). Kobane leży kilkaset metrów od granicy, ale Turcy bezczynnie przyglądali się walkom (niczym Armia Czerwona, która w 1944 r. zatrzymała się na Wiśle). Łaskawie zgodzili się jedynie na przepuszczenie przez swe terytorium posiłków z irackiego Kurdystanu (podobnie jak w 1944 r. Sowieci w końcu łaskawie zgodzili się na to, by anglosaskie samoloty lądowały po zrzutach na ich lotniskach).

Zwycięzcy spod Kobane to prawdziwi bohaterowie walki z islamistami. A nie działacze Polish Defence League, którzy uważają się za potomków husarii i bohaterów powstrzymujących przed islamizacją. Nie, polscy narodowcy nie walczą z islamizmem – wystarczy poczytać wpisy na grupie PDL, czy komcie pod filmikami Kolonki, by wiedzieć, że chodzi tu o prymitywną wrogość wobec wszystkich muzułmanów. A także wobec każdego o śniadej cerze. Kurdyjski umiarkowany muzułmanin, kurdyjski jazyd, arabski chrześcijanin, czarnoskóry buddysta ze Sri Lanki, prawosławny Ormianin, indyjski wyznawca sikhizmu czy hinduizmu jest dla polskich nacjośmieci takim samym kebabem, ciapatym, czy brudasem jak islamski terrorysta. Bicie śniadych ludzi podrywających polskie kobiety w dyskotekach to wyraz seksualnej frustracji, a nie walki z islamistami. Bojkot kebaba to odmawianie sobie smacznego dania, nie walka z islamizmem. Pisanie komci o zamykaniu w obozach imigrantów to wrzucanie do jednego wora terrorystów, jak również tych, którzy są przez terrorystów prześladowani.

W zeszłym roku byłem na wakacjach w Gruzji. Spotkałem tam dwóch fajnych Kurdów, którzy zatrzymali się w tym samym hotelu. Wypiliśmy morze alkoholu. Nie przejmowali się tym, że islamscy fanatycy karzą śmiercią za picie alkoholu. Cóż, nie każdy katolik nie je mięsa w piątki, nie każdy muzułmanin jest abstynentem. Z Kurdami syryjskimi wypiję, z Kurdami irackimi zjem pieczonego świniaka, ale na nacjośmieci z Polish Defence League pluję. Lewica nie popiera islamizmu ani terroryzmu – lewica popiera świeckość i używanie metod siłowych dopiero w ostateczności. Lewica jest przeciwna stosowaniu odpowiedzialności zbiorowej – należy karać terrorystów, a nie wszystkich należących do danej grupy etnicznej czy wyznaniowej.

To nie polscy narodowcy zadali w Kobane potężny cios islamistom, tylko kurdyjscy socjaliści, kurdyjscy anarchiści, kurdyjskie feministki – krótko mówiąc, lewacy. Deal with it.

kobane

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykuł„Dzień po” kłopocie.
Następny artykułOgórek i Miller – nowe twarze PSL
Mariusz Braszkiewicz
Mariusz Braszkiewicz (ur. 23 XII 1992 r.) - student prawa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Człowiek raczej lewicy, kociarz, piwosz, miłośnik kina polskiego. Poseł na Sejm Dzieci i Młodzieży XVI kadencji (2010 r.) W latach 2009-2013 członek Federacji Młodych Socjaldemokratów. Obecnie bezpartyjny. Jako jedyny włocławianin wyróżniony wpisem na neonazistowskiej stronie Redwatch.

Zobacz również