UDOSTĘPNIJ

W sobotę w Poznaniu miała miejsce manifestacja lewicowej Antify. Uczestnicy demonstracji zdemolowali część miasta, a także pobili się z kibicami oraz policją. 

Wydarzenie rozpoczęło się pod Starym Browarem w Poznaniu. Już wówczas na miejscu stacjonowało 10 radiowozów. Chwilę po rozpoczęciu manifestacji z centrum handlowego wybiegła grupa kibiców i zaczęła obrzucać zebranych jajkami. Funkcjonariusze w reakcji odgrodzili grupy kordonem.

Później rozpętała się prawdziwa zadyma. Kibice zostali pokonani w ostrej bójce z liczniejszymi anarchistami, a następnie anarchiści zostali rozbici przez policję. W wyniku bijatyki aresztowano 10 osób. Teraz internet podbija nagranie, na którym widać aresztowania uczestniczek manifestacji.

Kobiety, które zdaniem policji awanturowały się do tego stopnia, że musiały zostać aresztowane zaczęły robić wszystko, byleby tylko uniknąć zatrzymania. Podczas wsiadania do radiowozu jedna z nich tłumaczy policjantom, że nie mogą jej aresztować gdyż ma w domu chore dziecko. Funkcjonariusze pozostali jednak nieugięci. Chwilę później – ku radości co złośliwszych internautów – na nagraniu słychać gromki okrzyk: „Ej, zadzwońcie do mojego taty!”

Nagranie błyskawicznie stało się hitem sieci, a internauci nabijają się z zatrzymanych.

– Tata się dowie, to skończy się kieszonkowe na najbliższy rok – komentuje jeden z nich.

Zobacz również