UDOSTĘPNIJ

Bojownicy Państwa Islamskiego zrozumieli, że nie są w stanie zwyciężyć wojny z tak potężnymi przeciwnikami. Ciągłe naloty i perspektywa rychłej utraty Rakki i Mosulu zmusiły dowództwo do podjęcia decyzji o radykalnej zmianie strategii i przeniesienia wojny na inne terytorium.

Państwo Islamskie początkowo przejęło rozległe terytoria rozpościerające się w Syrii i Iraku. Bojownicy liczyli na większe poparcie lokalnej ludności i rozprzestrzenianie się kalifatu. Po krwawych bojach okazało się, że strategia nie ma szans na powodzenie. Amerykańskie i rosyjskie naloty miażdżą siły bojowników, a ich czołowa broń, czyli samochody pułapki, została zneutralizowana. Samobójcy są zabijani zanim zdołają dotrzeć do celu. To powoduje, że jest coraz mniej chętnych, a regularna wojna lądowa stała się zupełnie nieefektywna. W szeregach kalifatu upadło morale, a bojownicy przestali wierzyć w sukces. By kontynuować dżihad niezbędne stało się zmienienie strategii.

Okazuje się, że nawet liderzy Państwa Islamskiego zaakceptowali klęskę kalifatu, aczkolwiek oficjalnie nie ogłosili kapitulacji. Postanowili jednak, że wojna musi zostać przeniesiona na inne terytorium. Brytyjskie media dotarły do bojowników, którzy zarzucili świętą wojnę i zgodzili się zdradzić plany liderów. Potwierdzili, że dowódcy Państwa Islamskiego pogodzili się z porażką koncepcji wojny lądowej i wkrótce poddadzą Mosul oraz Rakkę, najważniejsze twierdze dżihadystów. Doskonale wiedzą, że nie da się ich utrzymać.

Co to oznacza dla Europy? Prawdziwą katastrofę. Dowódcy Państwa Islamskiego doszli bowiem do wniosku, że siać terror łatwiej będzie dokonując krwawych masakr na Starym Kontynencie. W obliczu ciągłych nalotów, prościej wysłać samobójców do europejskich miast niż za ich pomocą osiągać cele w Syrii i Iraku.

Przez utratę terytorium, pól naftowych i wstrzymaniu płacenia okupów Państwo Islamskie zanotowało potężne finansowe straty, które dodatkowo paraliżują dalszą wojnę z mocarstwami. Jednakże, liderzy wciąż dysponują odpowiednimi środkami, by przetransportować bojowników do Europy i w ten sposób kontynuować dżihad. Krwawe zamachy mają z powrotem zasiać terror na Starym Kontynencie. Doskonale zdają sobie sprawę, że tylko krew płynąca europejskimi ulicami zwróci uwagę całego świata i pozwoli z powrotem zachęcić radykalnych muzułmanów do dołączania do „świętej wojny”.

Bojownicy w rozmowie z brytyjskimi mediami potwierdzili, że upadek Rakki i Mosulu to tylko koniec pewnego etapu, a nie Państwa Islamskiego. Przestrzegają również, że wiele krajów niespodziewanie udzieli schronienia liderom ISIS, którzy będą koordynować krwawe zamachy w Europie.

Polub fanpage redaktora naczelnego Pikio.pl :

 

Polub fanpage jedynego bezstronnego portalu informacyjnego

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również