UDOSTĘPNIJ

Jesteśmy w trakcie kampanii wyborczej więc nie można się dziwić, że po raz kolejny w sejmie pojawia się temat in vitro. Motłoch po prostu uwielbia takie tematy więc politycy muszą to wykorzystać.

Podczas każdej debaty na temat in vitro pojawia się multum absurdalnych argumentów za i przeciw choć to głosy sprzeciwiające się tej metodzie przodują w wymyślaniu coraz to idiotyczniejszych powodów, dla których należałoby zakazać sztucznego zapładniania.

Mnie osobiście temat nie dotyczy bo za dziećmi specjalnie nie przepadam i bezpłodność byłaby dla mnie raczej błogosławieństwem niźli przekleństwem, mam też gdzieś to czy ktoś może mieć dzieci czy nie jak i to czy niewykorzystane zarodki się zamraża, utylizuje czy przeprowadza na nich eksperymenty.

Rozumiem jednak, że osoby które przez kilka czy kilkanaście lat sponsorują polską służbę zdrowia opłacając składki zdrowotne mogą mieć prawo żądać by taki zabieg został przez państwo sfinansowany. Jeśli odmówimy sfinansowania metody in vitro to równie dobrze możemy odmówić finansowania protez czy jakichkolwiek innych zabiegów, które nie ratują życia. Tak więc dopóki państwo zmusza takie osoby do sponsorowania służby zdrowia, dopóty mają one prawo do swoich żądań a zasranym obowiązkiem państwa jest ich realizacja.

Mimo że temat mnie nie dotyczy i kompletnie jest mi obojętny to obok idiotyzmów i czystej głupoty forsowanych przez przeciwników in vitro przejść obojętnie nie potrafię. W tekście „In Vitro morduje religijne dogmaty” opisałem pokrótce powody, dla których Kościół katolicki stara się zwalczać sztuczną metodę zapłodnienia In Vitro, co zresztą wychodzi mu średnio z uwagi na to, że blisko 3/4 Polaków jest przychylnie nastawiona do takiego sposobu omijania problemu niepłodności.

Tak jak pisałem we wspomnianym tekście, Kościół katolicki sprzeciwia się stosowaniu in vitro nie z uwagi na jakichś nikomu nieznanych nienarodzonych w postaci kilkudniowego zarodka tylko dlatego, że metoda in vitro podważa dogmat o grzechu pierworodnym. Ci którzy czytali Biblię i/lub Katechizm Kościoła katolickiego powinni wiedzieć, że grzech pierworodny według katolickiej doktryny jest przekazywany dzieciom przez rodziców w momencie stosunku seksualnego. W in vitro takiego stosunku nie ma więc dzieci z in vitro według katolickiej doktryny są pozbawione grzechu pierworodnego. Taki obrót spraw jest kłopotliwy dla Kościoła bo dotychczas, tzn. przed wynalezieniem in vitro, jedynymi ludźmi bez grzechu pierworodnego był Jezus i jego matka. Stąd te żenujące historyjki o nienarodzonych i holocauście plemników i jajeczek.

Zignorujmy jednak rzeczywistość i spróbujmy postawić się w sytuacji szeregowego wyznawcy Kościoła katolickiego, który nasiąknięty prawdami objawionymi płynącymi z ambony i katolickich mediów jest pełen troski o dobre samopoczucie zarodków… znaczy się nienarodzonych.

Według przeciwników sztucznego zapłodnienia w wyniku in vitro uśmiercane (lub zamrażane) nie są jedynie jakieś tam zarodki ale pełnoprawne istnienia ludzkie takie jak noworodki czy nawet dorośli. Niektórzy słyszą nawet ich krzyki.
I teraz… skoro te kilkudniowe zarodki to pełnoprawni ludzie to mnie osobiście z lekka szokuje fakt, że obrońcy nienarodzonych w ich obronie czy ratowaniu ograniczają się jedynie do sporadycznych akcji medialnych, najczęściej przy okazji kampanii wyborczych. Czy życie tysięcy istnień ludzkich nie zasługuje na „coś” więcej niż średniej jakości billboard na kościelnym płocie podczas politycznego cyrku? Dlaczego nie szturmują klinik in vitro by położyć kres temu holokaustowi ludzi?

Czy gdyby w taki sam sposób mordowane byłyby narodzone dzieci czy niewinni ludzie to też wieszaliby jedynie billboardy? Skąd u nich taka szokująca i niezrozumiała bierność?
Opcje są dwie – albo przeciwnicy in vitro mają spaczone psychiki i śmierć tysięcy ludzi na ich oczach nie robi na nich wystarczającego wrażenia albo zdają sobie sprawę, że kilkudniowy zarodek – zlepek komórek – to rzeczywiście jeszcze nie człowiek. Możliwe też, że są po prostu zwykłymi idiotami, którzy bez zastanowienia łykają hasła rzucane im przez polityków i katolickich duchownych (spośród wszystkich chrześcijańskich Kościołów tylko Kościół katolicki jest definitywnie anty in vitro).

Problem jest naprawdę poważny bo albo w naszym społeczeństwie są chorobowe jednostki, które mimo rzekomego sprzeciwu przyglądają się spokojnie mordowaniu (w ich mniemaniu) ludzi albo są po prostu oszustami i/lub pożytecznymi idiotami na usługach tej czy innej instytucji, która walczy z nauką miażdżącą co chwila jej dogmaty i podstawy istnienia.

Jeśli ktoś myślał, że na powyższym zdjęciu jest płód człowieka to się pomylił – to płód słonia.

Bądź na bieżąco z moimi wpisami. Kliknij Lubię to!

Zobacz również