UDOSTĘPNIJ

Nikt nie kwestionuje faktu, że w Polsce narasta rozwarstwienie majątkowe i dochodowe. Liberałowie starają się to zjawisko tłumaczyć, jako niezbędny etap w budowie kapitalizmu. Zanim wszyscy będziemy opływać w dostatki, najpierw muszą się wzbogacić, ci najbardziej przedsiębiorczy, aby ten dobrobyt mógł spłynąć na resztę społeczeństwa jako nagroda za wytrwałość i poświęcenie w służbie pracodawcom.

Przez dziesięciolecia Polski Ludowej stal się lała moc truchlała. Wylewano miliardy metrów sześciennych betonu pod fundamenty „rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego”. Ale przynajmniej nie było głodnych dzieci, ludzie jeździli na urlopy, nie eksmitowano ich z mieszkań, nie żyli w lęku przed bezrobociem, bezdomnością, komornikiem i firmą windykacyjną.

Dziś słyszymy tę samą śpiewkę. Znów jesteśmy nawozem historii. W imię mitycznego doganiania Europy zaciskamy pasa, zaciskamy zęby, ale biada temu, kto zaciśnie pięść. Nikt go oczywiście nie będzie wsadzał do więzienia. Po prostu się go wyrzuci z roboty za warcholstwo i próbę zakładania związków zawodowych lub krytykowanie właściciela, dyrektora czy prezesa. Potem wystarczy poczekać aż sam zbankrutuje, straci mieszkanie, zeświruje i wyląduje w przytułku, a jego dzieci w sierocińcu. Bez stanu wojennego, bez ZOMO, czysto, elegancko zgodnie z prawem w imię najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Zamiast pałek i ścieżek zdrowia jest wyrok eksmisji i nakaz zapłaty. Jest wszechobecny strach przed wychylaniem się, jest godzenie się na głodowe stawki, i nie opłacane nadgodziny. Jest poniżenie i dyscyplina pracy, która nie zostawia miejsca na godność czy prawa człowieka. A najgorsze jest jeszcze to, jak włączamy telewizor, radio i słyszymy, że Polska rośnie w siłę a ludzie (czyli niby my) żyją dostatniej.

Bajecznie opłacani redaktorzy kłamią bez zająknięcia w obronie swych przywilejów podatkowych i z marsową miną domagają się dalszych cięć wydatków socjalnych, chociaż prawdę mówiąc nie bardzo jest co ciąć. Drożeją podstawowe produkty żywnościowe, energia, czynsze, a na pocieszenie ludziom, którzy już dawno ubierają się w ciuchlandach, mówi się, że staniała odzież. Jak za PRL, kiedy wprawdzie drożała szynka, ale władza pocieszała, że taniały lokomotywy.

Cierpimy w imię przyszłych pokoleń? Zapytajcie o to młodzież, tę która nie zdążyła stąd uciec i haruje na śmieciowych umowach bez nadziei na odłożenie choćby złotówki o własnym mieszkaniu nie wspominając.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie :

autor: Piotr Ikonowicz

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również