UDOSTĘPNIJ

Władze Krakowa czynią wszystko, by zorganizować Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2022 roku właśnie w stolicy Małopolski. Do walki o zorganizowanie kosztownej imprezy stanęło wiele znanych miast europejskich i światowych. Jednakże trzy z nich już postanowiły zrezygnować z dalszych starań o organizację ZIO 2022. Urzędnicy ze Sztokholmu i Monachium uznali, że organizacja tak dużej imprezy generowałaby zbyt duży wydatek i zgodnie z opinią społeczną zrezygnowali z dalszych starań aplikacyjnych. Do rezygnujących miast dołączy za niedługo Oslo, w którym drastycznie spada poparcie dla wydatkowania publicznych pieniędzy na tego typu imprezę (obecnie jedynie około 20 proc. popiera organizację igrzysk). Jedynie Kraków, była stolica Kazachstanu Ałma-Mata i Pekin nadal z determinacją walczą o igrzyska. Czy warto?

Zwolennicy organizacji tego typu wydarzenia w Krakowie mówią przede wszystkim o prestiżu, jaki przyniesie Polsce zorganizowanie tak ogromnej imprezy sportowej. Niewątpliwie, igrzyska miło się ogląda w telewizji, świetnie przeżywa się kolejne zdobywane przez naszych sportowców medale, z wyczekiwaniem ogląda się kolejne konkurencje i rywalizacje największych gwiazd sportowych, z wielką radością przyjmuje się zagranicznych gości. Jednak każda impreza, zwłaszcza organizowana na tak ogromną, światową skalę musi generować konkretne koszta. I to koszta wcale nie najmniejsze. Igrzyska są fajne, póki nie trzeba za nie płacić.

Kraków oszacował, że zorganizowanie zimowych igrzysk będzie kosztował w granicy 21 miliardów złotych. Przewyższa to sześciokrotnie roczny budżet miasta, które i tak jest już znacząco zadłużone. 21 miliardów to kwota bardzo duża, jednak jak pokazuje praktyka i doświadczenie innych miast, całkowicie niedoszacowana. Montreal, który organizował igrzyska w 1976, przekroczył swój planowany budżet organizacyjny o ponad 800 proc., Ateny przekroczyły swój budżet o ponad 500 proc., a wielu komentatorów ocenia, że był to jeden z pierwszych powodów dalszych problemów finansowych i upadku gospodarczego Grecji. Obecne zimowe igrzyska w Sochi naraziły organizatorów na prawie 5-krotne zwiększenie budżetu organizacyjnego, czyniąc dzisiejsze igrzyska najdroższymi w całej historii.

Mam wrażenie, że organizowanie dużych wydarzeń sportowych służy promocji polityków, a nie przynoszeniu korzyści ekonomicznych, czy zwiększaniu jakiegokolwiek prestiżu (chyba, że prestiżu wspomnianych polityków, a nie państwa). Dowodem są dotychczasowe igrzyska, które służą Putinowi, by przedstawić Rosję jako powracające światowe mocarstwo, a samego Putina jako wyśmienitego organizatora. Trudno wierzyć tym samym zapewnieniom zwolenników, że przy okazji takich wydarzeń sportowych powstanie infrastruktura, która będzie służyła mieszkańcom południowych regionów kraju. Prawda jest taka, że miasta takie, jak Turyn, chylą się do finansowego upadku, bo jest tam przeinwestowana infrastruktura, a hotele stoją puste przez co szybko bankrutują. Również zbudowane tory bobslejowe i saneczkowe w zasadzie nadają się tylko do rozebrania, bowiem utrzymanie ich jest bardzo drogie, a użyteczność znikoma. Nawet gdybyśmy organizowali igrzyska ze Słowakami, po prostu tego finansowo nie udźwigniemy. Koszta będą monstrualne i odczuwalne również po igrzyskach. Po sukcesie Polaków w Soczi szef rządu Donald Tusk zapowiedział, że znajdą się pieniądze zarówno na przygotowania do ewentualnych igrzysk zimowych w Polsce, jak i na tzw. „zimowe orliki”.

Niestety przy okazji starań się o organizację igrzysk w Polsce wychodzi tak naprawdę jak bardzo politycy liczą się ze zdaniem obywateli. Otóż politycy i urzędnicy nie liczą się z tym zdaniem w ogóle. I choć większość mieszkańców Krakowa sprzeciwia się organizacji igrzysk przez ich miasto, to urząd już wydał ponad 2 miliony złotych na promocję i wyjazd roboczy do Sochi. Sprzeciw mieszkańców na pewno nie przekona krakowskich urzędników, a tym bardziej Donalda Tuska. Niestety przekłada się to na brak zaufania wobec administracji, wobec całego kraju i przyczynia się tym samym do małego zainteresowania polityką. Według badania CBOS, już 44 proc. badanych ma poczucie lekceważenia przez władzę i jest to największy wskaźnik od lat 90. Wzywanie do bojkotu referendum warszawskiego, brak zgody na referendum w Krakowie, zapominanie o konsultacjach społecznych, wyłączanie organizacji pozarządowych z opiniowania ustaw, czy zwyczajne zamykanie oczu na demokrację, to jedne z wielu błędów ekipy Tuska.

Dziś o 20.00 w Polsat News w programie To Był Dzień będziemy rozmawiać (jako Ruch Młodych) o organizacji igrzysk w Krakowie. Włączcie telewizory! 

482461_1428736477360916_191134769_n

Źródło: CBOS.

Zobacz również