UDOSTĘPNIJ

I stało się! „Ida” obsypana już wieloma nagrodami, dostała wczoraj również tę najbardziej prestiżową – Oscara. Jest to pierwszy polski film fabularny wyróżniony w ten sposób. Polacy już Oscary dostawali jak Andrzej Wajda za całokształt twórczość Leopold Stokowski Bronisław Kaper i Jan A.P. Kaczmarek za muzykę, Roman Polański za reżyserię, Janusz Kamiński za zdjęcia (dwukrotnie), Zbigniew Rybczyński za animowane „Tango” ale nigdy nie dostał go polski film fabularny.

I pojawia się „Ida”- film trudny, gorzki, opowiadający o szarości wojny i trudnych moralnych wyborów, jakie wtedy przyszło ludziom dokonywać. No właśnie – o szarości. Nie o czerni, nie o bieli, tylko właśnie o szarości. Bo takie jest życie, takie było wtedy i takie będzie zawsze. Przez to właśnie filmy stają się realistyczne, a nie zerojedynkowe jak bajki dla dzieci. Polacy lubią narzekać, że polskie filmy są niedoceniane na świecie. Że mieliśmy tyle świetnych filmów, które były murowanymi kandydatami do Oscara, ale zawsze tylko „witaliśmy się z gąską”, nigdy się nie udało.

I pojawia się „Ida”. Zgarnia jedną nagrodę za drugą: 5 nagród Brytyjskiej Akademii Filmowej, 4 Orły, 4 Złote Lwy, 1 nagroda Independent Film, 6 nagród Europejskiej Akademii Filmowej , 1 Nagroda Goja, 2 nagrody Festiwalu Filmowego w Montrealu i wreszcie, Oscar za najlepszy film nieanglojęzyczny! Sukces, radość, gratulacje… nie od wszystkich. Polska prawica bowiem dotąd spokojnie pielęgnuje swoją martyrologię, cierpiętnictwo, kult męczeństwa. W ich świecie Polacy są zawsze OK, nie są chciwi, zawistni i nikogo nie mordują, a już na pewno nie Żydów, bo tych to Polacy akurat masowo ratowali. Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy – tak, ale nigdy święci, nieskazitelni Polacy.

I pojawia się „Ida”. I burzy prawicową idyllę. Tak jak w „Pokłosiu”, tak i tu okazuje się, że Polacy też mordowali Żydów, też bywali antysemitami, też plamili honor narodowy. W sumie nawet ich nie potępiam. Antysemityzm był w tamtych czasach powszechny w Europie i nie tylko Niemcy, i nie tylko Polacy się pod nim podpisywali.

I pojawia się „Ida”, i jest ujmą na honorze dla prawdziwego Polaka – katolika. 1461 prawdziwych Polaków obwieszcza światu na Facebooku, że oni „nie idą na Idę” bo to antypolski film. Nie widzieli go ale wiedzą, że zasługuje tylko na to, by wylać na niego wiadro pomyj. Bo nie gloryfikuje Polaków, tylko pokazuje ich w szarości – kolorze, którego w polskiej narodowej palecie nie ma. Jest czarny i biały. No może jeszcze czasem czerwony, ale tych to „raz sierpem, raz młotem…” i tęczowy, który musi spłonąć.

I co pisze administrator fanpage’a „Nie idę na Idę”?

Niestety sprawdziły się najgorsze scenariusze. Antypolski film, w którym nasi rodacy przedstawieni są jako prostaki, chamy i prymitywy otrzymał Oscara z jednego tylko powodu – opowiada o Żydach, stawiając ich w dużo lepszym świetle niż Polakow.
Od dzis zatem musimy ze zdwojoną siłą uświadamiać rodziny, znajomych i sąsiadów jak wyglada prawdziwa rzeczywistość.
Swoje trzy grosze dorzuca Krzysztof Gędłek – redaktor portalu Polonia Christiana:

Nagroda ta podniesie bowiem rangę antypolskiej i antycywilizacyjnej propagandy. Jeśli oscarowa gala zakończy się sukcesem Pawlikowskiego, zrobimy, chcąc nie chcąc, milowy krok na drodze ku abdykacji z pozycji obrońców Wiednia, Warszawy i Westerplatte. Ze stawianych Piłsudskiemu i Wyklętym pomników pozostanie nam ten jeden, żenujący obraz: brudnego Polaka, wykopującego z leśnego dołu szczątki swoich ofiar. Ów obraz stanie się symbolem nędzy, zastępującym dumną historię naszego narodu, historię pokoleń stanowiących Antemurale Christianitatis. Oto prawdziwa cena Oscara.
Rozumiecie coś z tego ostatniego? Jeśli tak to dobrze. Jeśli nie, to macie pecha, bo nie jesteście prawdziwymi Polakami. Witajcie w klubie.

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułNie o Idzie
Następny artykułRosja znów się mści? Embargo na polskie sery
Krzysztof Całus

Reprezentant Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Bloger. Sympatyk ruchu humanistycznego. Antyklerykał. Entuzjasta nordyckiej lewicy. Zwolennik demokracji konsensualnej i pogłębienia integracji europejskiej

Zobacz również