UDOSTĘPNIJ
fot. "Przysięga" - Michał Dziekan

Moje ostatnie rozważania „Jaki naród, tacy politycy” mimo powszechnego uznania spotkały się także z głośnym oburzeniem mniej pojętnego elementu, skrzywdzonego przez polski system oświaty. Owi partyjni sekciarze zgodziliby się ze mną w całości gdyby nie poruszenie przypadku jednego z ich idoli, który wedle mojego poglądu wypełnia w zupełności definicję politycznej kurtyzany.

Stało się tak dlatego bo instynktownie bronią samych siebie. Im głupsze postulaty głosi polityk tym jego wyborcy czują się mądrzejsi. Z telewizyjnego i internetowego śmietnika wyborcy wybierają prawdy, które uznają za wygodne. Wyborca przyswaja tylko to co utwierdza go w przekonaniu, że wybory dają alternatywę a uczestniczący w niej politycy są koniecznością – bo to jest właśnie to w co wyborcy chcą wierzyć. Wyborca płacze, użala się nad sobą, narzeka a potem siada przed telewizorem bądź wchodzi do sieci i czuje się rozgrzeszony, bardziej ludzki od tych na których patrzy i na których narzeka. A prawda jest taka, że ogląda takich jak on sam – tak samo zakłamanych, tak samo słabych, tak samo uległych. Politycy są stworzeni na podobieństwo swoich wyborców – młodego ptactwa, które ma tak głębokie gardło, że jest w stanie łyknąć wszystko co utwierdzi go we własnym poglądzie i dzięki czemu będzie mógł iść spać spokojnie. Wyborca nigdy nie wierzyłby w demokrację i swój własny wpływ na to co dzieje się wokół niego, czy jakąkolwiek inną ideę gdyby nie to, że od dziecka mu to wmawiano; gdyby nie to, że od małego był tresowany odpowiedniego modelu zachowania.*

W wyborach parlamentarnych a zwłaszcza prezydenckich wyborcy są raczeni politycznymi pomysłami i obietnicami, które są potraktowaniem wyborców jak motłochu i debili. Kandydaci obiecują gruszki na wierzbie i zapewniają o dotrzymaniu obietnic, których nie są w stanie spełnić.

Ów motłoch musi jednak zrozumieć, że tu nie o realizację obietnic chodzi a o realizację odwiecznego planu na rządzenie polskim narodem autorstwa wrogich nam mocarstw. Planu, który w swoim założeniu dąży do rozłożenia naszego narodu od wewnątrz, zabicia jego moralności i uczynienia zeń żywego trupa, leżącego na wznak z ropiejącymi i gnijącymi ranami, niezdolnego do normalnego i prawidłowego funkcjonowania. Planu, który skutecznie wszczepia w nasz naród wieczną niezgodę, anarchię i dziedziczną nienawiść do siebie nawzajem. Wszystko to jest możliwe tylko dzięki pracującym na obcych usługach „milczącym psom”, których sami wybieramy by nam przewodzili**.

Milczącymi psami nie są jednak tylko rządzący ale także opozycja i tzw. antysystemowi rewolucjoniści, którzy świadomie lub nie – realizują ów plan. Dopóki wyborca tego nie będzie chciał pojąć, dopóty będzie traktowany jak idiota.

Bądź na bieżąco z moimi wpisami. Kliknij Lubię to!

*parafraza ponadczasowego przemówienia Romana Wilhelmiego z filmu Wojna Światów – Następne stulecie (1981).
**mowa o instrukcji Carycy Katarzyny