UDOSTĘPNIJ
Fot. Wikimedia Commons (Stiopa) - Max Pixel

Polskie media dowiedziały się dziś o dramatycznej, oburzającej sytuacji, która miała miejsce w Krakowie. Młoda kobieta szła ze swą 12-letnią córką do domu teściowej. Nagle jednak poczuła się gorzej i zasłabła. Jak się później okazało, miała poważny zawał. Wezwani ratownicy stwierdzili jednak, że nie przyjadą na miejsce zdarzenia, bo sama może przyjść na pogotowie.

Pani Magdalena zasłabła w czasie spaceru w okolicy szpitala Jana Pawła II w Krakowie. Jej córka natychmiast wezwała karetkę, a na pomoc kobiecie ruszyli przypadkowi przechodnie, wśród których była na szczęście osoba przeszkolona w udzielaniu pierwszej pomocy.

Bezduszność miejscowych lekarzy

Rodzina chorej kilka razy wykonywała telefon na pogotowie. Usłyszeli jednak, iż wydarzenie miało miejsce blisko szpitala, dlatego kobieta może dojść do niego sama. Ostatecznie trafiła tam dopiero po 1,5 godziny oczekiwania.

Jak twierdzą świadkowie, przybyli ostatecznie na miejsce ratownicy zajęli się w poważny sposób kobietą dopiero wtedy, gdy przestała oddychać, więc nastąpiła potrzeba reanimacji. Wcześniej lekarze twierdzili bowiem, że chora ma nerwicę, podali środki uspokajające i nakazali jej wrócić do domu.

Ostatecznie kobietę reanimowano w szpitalu jeszcze pięć razy. Przez trzy dni lekarze toczyć musieli dramatyczną walkę o jej życie. Na szczęście udało im się uratować pacjentkę, jednak sprawą zajęła się już prokuratura. Śledczy zbadają, dlaczego doszło do nieumyślnego narażenia pani Magdaleny na utratę zdrowia lub życia.

11 straszliwych chorób, w których istnienie nie uwierzysz


10 przepowiedni, które okazały się prawdą

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również