UDOSTĘPNIJ

To już nie żartobliwe spekulacje, a smutne realia. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyjęło projekt, według której wprowadzona zostanie jednolita cena za książki. Obowiązywać będzie zakaz promocji, co absolutnie oburza czytelników oraz właścicieli małych księgarni. Naturalnie wzrosną ceny książek, co z kolei spowoduje spadek i tak fatalnie niskiego w Polsce czytelnictwa. 

Ledwie 37% Polaków czyta co roku przynajmniej jedną książkę. Dla porównania, większość krajów Europy bez problemu przekracza 50% próg, a w Czechach ten współczynnik wynosi aż 80%.

Popyt na książki jest zdecydowanie mniejszy niż w innych krajach Europy, co w sposób naturalny ogranicza ich podaż. Według badań, w Polsce wydawane są ledwie 703 książki na milion mieszkańców. W tej kategorii zdecydowanie wygrywają z nami wszyscy sąsiedzi poza ogarniętą wojną Ukrainą, gdzie wydaje się tylko 470 książek na milion mieszkańców. Teraz sytuacja stanie się jeszcze gorsza.

Wielu czytelników korzysta z promocji na książki, a tego typu oferty często są podstawą biznesu mniejszych księgarni. Minister Gliński dogadał się jednak z Polską Izbą Książki i postanowił utrudnić życie wspomnianym wyżej podmiotom przyjmując projekt samorządu. Stwierdził, że ujednolicenie cen książek oraz zakaz promocji większej niż 5% to kapitalne rozwiązanie dla branży.

Decyzja ministra Glińskiego miała uzdrowić rynek, aczkolwiek zdecydowanie nie jest odpowiedzią na problemy małych księgarni oraz tych funkcjonujących na internecie. Wręcz przeciwnie, ponieważ na zmianach tylko i wyłącznie stracą będąc zmuszanym do zmienienia swojego modelu biznesu i rezygnacji ze sposobu ściągania czytelników poprzez atrakcyjniejsze ceny niż w dużych księgarniach. W ten sposób klienci zostaną przekierowani do większych przedsiębiorstw oraz sieci, a ceny wzrosną, co zapewne przełoży się na dalszy kryzys polskiego czytelnictwa.

Brak ustawy skutkuje wojnami cenowymi na rynku książki, które mają fatalne skutki dla wszystkich. Walka ceną może sugerować konsumentom, że książki są albo niepełnowartościowe, albo ich ceny sztucznie zawyżone. Mówimy cały czas o książce, której należy się trochę inne traktowanie niż pozostałych codziennych dóbr, z uwagi na jej szczególny wkład w rozwój intelektualny społeczeństwa – tłumaczy PIK.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również