UDOSTĘPNIJ

Teza zawarta w tytule brzmi dość mocno kontrowersyjnie, jednakże istnieją przesłanki by rozważać ją jako całkem realną. Zwłaszcza, że historia pokazywała już nie raz spełnienie się nawet najbardziej abstrakcyjnych scenariuszy. Upadek celtów na kontynencie, cesarstwa zachodniorzymskiego powstanie narodu ukraińskiego, białoruskiego, czy najbardziej transparentnego amerykańskiego są dowodem, że są one możliwe.

Unia Europejska w obecnym wydaniu jest tworem zmierzającym w coraz większym stopniu do stworzenia superpaństwa wzorem USA, odchodząc od pierwotnej idei europy ojczyzn – która przyświecała jej wybitnym założycielom. To proces wymykający się spod kontroli jej członkom – zważając na: coraz większą dominację ekonomiczną Niemiec, które nie mają na dobrą sprawę już konkurenta swojego kalibru wewnątrz organizacji i pozorność demokracji w instytucjach unijnych ( liczy się tylko komisja europejska, do której na wybór komisarzy obywatele nie mają żadnego wpływu). Oczywistym narzędziem prointegracyjnym są: wspólna waluta opłacająca się już zasadniczo wyłącznie naszym zachodnim sąsiadom i koncernom międzynarodowym, dopłatom unijnym kształtującym gospodarkę w państwach członkowskich i trybunałach, które mają moc wyższą niż prawodawstwo krajowe. Nie należy też zapominać o prawodawstwie samej unii ujednolicającej systemy wszystkich państw do niej należących. Proces integracji w takim kształcie może skończyć się dwojako – albo sukcesem i powstaniem superpaństwa w co osobiście wątpię, albo buntem części państw i zakończeniem istnienia tej charakterystycznej organizacji.

W zachodniej europie zauważalny jest proces degeneracji narodów i promowania wartości, których nijak nie można uznać za pożyteczne. Jest to działanie pozornie pozbawione sensu, nacechowane głownie ideologicznie, oraz poprzez naciski lewicowo-imigranckich grup interesów, z którymi rządy muszą coraz bardziej się liczyć. Jako, że nic na świecie nie dzieje się przypadkowo, po pewnym czasie obserwacji można dojść do wniosku, że na naszych oczach dokonuje się… hodowla nowego narodu. Lub przynajmniej próba jego kreacji.

Tak jak produktem końcowym ZSRR był homo sovieticus – istota skarlała i bezwolna, tak jego nowoczesnym odpowiednikiem staje się homo unio europeicus – roszczeniowy konsumpcjonistyczny buntownik, tworzony w celu realizacji idei Stanów Zjednoczonych Europy.

Powstał na drodze procesów konsekwentnie realizowanych od kilkunastu lat.

– pierwszym była „lewacka rewolucja” na uczelniach w 1968 roku. Jedna z najważniejszych dat w historii najnowszej, w Polsce niemalże nieznana. Za pomocą wywiadu ZSRR, opłacanych przez niego agigatorów i wolontariuszy wierzących w „sprawiedliwość społeczną” nazywanych pieszczotliwie przez Józefa Stalina i jego następców „pożytecznymi idiotami” uczelnie poddały się indoktrynacji skrajnie lewicowej. Przyszłe elity państw zachodnich kształciły się, z zachwytem czerpiąc z myśli Marksa, Róży Luksemburg czy Lenina. Proces ten został zlekceważony przez ówczesnych przywódców państwowych skupiających się na pokonaniu „imperium zła”, którym było ZSRR. W efekcie, po ustąpieniu konserwatywnych pokoleń na najwyższych stanowiskach państwowych znaleźli się ideowi komuniści i socjaliści, którzy po lekkim złagodzeniu radykalizmu swoich poglądów ewouowali w socjalliberałów. Przeniknęli również do partii konserwatywnych, co wypaczyło znacznie ich pierwotne oblicze. Przesunęli dyskurs dyskusji publicznej w „lewą” stronę, czego efekty dziś widzimy przykładowo w debatach na temat legalizacji pedofilii, czy związków partnerskich.

Konsekwencją tych zdarzeń jest dziś wychowywanie społeczeństwa opartego na innym niż chrześcijańskim systemie wartości. Wpajanie dzieciom w szkołach bezwarunkowej akceptacji dla różnego rodzaju odmienności, zwłaszcza seksualnych, braku szacunku do pracy, roszczeniowości, wzorców multikulturowych, dezawuowanie tradycyjnego modelu rodziny i rugowanie religii (a właściwie chrześcijaństwa, bo islam posiada „taryfę ulgową”) sprawiło, że nowe pokolenia na zachodzie przyjęły inny system wartości niż ich przodkowie.

Konsekwentne propagowanie wśród młodzieży marksizmu kulturowego i liberalizmu obyczajowego przyczyniło się znacznie do katastrofy demograficznej europy zachodniej, ze względu na powszechną niechęć do posiadania dzieci i brak społecznej presji na zakładanie rodziny. Rozwiązaniem na to miało być sprowadzanie imigrantów na wielką skalę w celu zapełnienia coraz większej luki demograficznej. Efektem jak wszyscy wiemy jest powstanie potężnych, wpływowych i bardzo dobrze zorganizowanych mniejszości narodowych, coraz bardziej rugujących autochtonów. Co dziwne spotyka się to z aprobatą państwa, które bardziej dba o imigrantów, niż o własnych obywateli.

Nie wierzę, by kwestie ideologiczne były tak cenione przez polityków by płacić za nie coraz bardziej postępującą anarchią i degeneracją państwa. Sądzę, że to celowe działanie mające na celu rozbicie wspólnot narodowych i utworzenie „składanek” które wg. zasady „dziel i rządź” nie mogłyby się przeciwstawić zakusom władzy centralnej. Ponadto po upływie dłuższego czasu w multikulturowej mieszance dominujący naród miałby utracić swoją dotychczasową tożsamość na rzecz nowej, dzieląc się nią z innymi- mającą przypominać tą jaką Posiadają Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.

Przywódcy UE i państw zachodnich zdają sobie sprawę, że tożsamość narodu kształtuje także religia. Chcąc wyrugować korzenie chrześcijaństwa zdecydowali się na powszechną ateizację społeczeństwa, które przybrało formę wojującą. Paradoksalnie więc z walki z religią uczynili… jej substytut. Czasem przybiera ona nawet wygląd sekt antyklerykalnych. Ponadto kult konsumocjonizmu, celebrytów, wręcz hedonizmu i socjal na bardzo wysokim poziomie, często czyniącym jakąkolwiek pracę nieopłacalną sprzyja kształtowaniu nowych postaw moim zdaniem negatywnych, zaczynających dominować w świecie zachodu.

Kolejnym krokiem ku nowej europie jest coraz większa ingerencja władz państwa i Unii w życie przeciętnego obywatela. Bezstresowe wychowanie forsowane i bezwzględnie przestrzegane przez wzorce zachodnie skutkuje brakiem szacunku dziecka wobec rodziców i wzorców mu przez nich przekazywanych (słynne odbieranie dziecka rodzicom za klapsa). Bombardowane przez mass media, w szkole i przez równie podatnych na propagandę rówieśników, jednocześnie nie mające głębszych więzi z rodziną, traktujące ją jak „kumpli” będzie się wzorować na postawach forsowanych przez państwo a nie rodzinę. Nawet zauważając nieprawidłowości między przekazem z bilboardu będzie żył w swoistym matrixie, odrzucając je jako naruszające jego światopogląd. Nie jest to regułą, aczkolwiek niestety sprawdza się w wielu przypadkach.

Zwłaszcza w przekazywaniu idei forsowanych przez władzę…

CDN.

Zobacz również