UDOSTĘPNIJ

Hollydwoodzka aktorka Mischa Barton trafiła na obserwację psychiatryczną do szpitala po tym jak w środku nocy zaczęła się dziwnie zachowywać i krzyczeć, że nadchodzi koniec świata.

W czwartek rano Mischa Barton (Szósty zmysł, Nothing Hill, Szkoła zgorszenia) trafiła na obserwację psychiatryczną.

Jak relacjonują jej sąsiedzki, w środku nocy wyszła na taras swojego domu w samej koszuli i zaczęła się dziwnie zachowywać. Kobieta krzyczała, że jej matka to wiedźma oraz, że nadchodzi koniec świata.

Lekarze nie zdradzają jaką wystawili diagnozę, jednak chodzi najprawdopodobniej o zaburzenia na tle psychicznym. To zresztą nie pierwszy raz Barton w szpitalu psychiatrycznym – w 2009 roku zamknięto ją pod obserwacją i sklasyfikowano jako „5150”, czyli pacjenta, który może być przetrzymywany wbrew swojej woli.

Sama aktorka przekonuje, że jej zdrowie psychiczne jest w jak najlepszym stanie. A jej zachowanie to wynik podania jej pigułki gwałtu przez kogoś z jej bliskiego otoczenia. Gwiazda wydała w tej sprawie oświadczenie.

 – Wieczorem 25 stycznia 2017 wyszłam z grupą przyjaciół, by świętować moje urodziny. Kiedy piłam drinki, uświadomiłam sobie, że coś było nie tak, bo moje zachowanie zaczęło robić się irracjonalne, co nasilało się przez kolejnych kilka godzin. Dobrowolnie zgłosiłam się po profesjonalną pomoc i zostałam poinformowana, że dano mi tabletkę gwałtu. Po zostaniu na noc jestem w domu i czuję się dobrze. Chciałabym przekazać wyrazy wdzięczności wobec kadry szpitala Cedars-Sinai za ich doskonałą opiekę i profesjonalizm. To jest lekcja dla wszystkich młodych kobiet: bądźcie czujne wobec swojego otoczenia – oświadczyła aktorka.

Poniżej zdjęcia jakie zrobili jej sąsiedzi, gdy aktorka wybiegła na taras i zaczęła krzyczeć o końcu świata.

bh

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również