UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia / Mstyslav Chernov/Unframe

Na południu Holandii po powtarzających się co chwilę zamieszkach wywoływanych przez imigrantów wprowadzono stan alarmowy. Lokalne władze mają nadzieję, że pomoże to w uspokojeniu sytuacji i poprawie bezpieczeństwa. 

Przez ostatnie tygodnie w jednym z miast na południu Holandii, Maassluis, regularnie dochodzi do zamieszek i wybryków chuligańskich jakich dopuszczają się przebywający tam imigranci (najprawdopodobniej pochodzący z Maroka).

Młodzi mężczyźni grożą mieszkańcom, niszczą publiczne mienie i prowokują zamieszki z policją. Sytuacja urosła do tego stopnia, że mieszkańcy Maassluis zapowiedzieli, że jeśli władze niczego nie zrobią w tej sprawie to sami ją załatwią.

Ze względu na narastające niepokoje i możliwości eskalacji konfliktu pomiędzy wszczynającymi zamieszki imigrantami a obywatelami Holandii, lokalne władze zdecydowały się na wprowadzenie stanu alarmowego, który potrwa dwa tygodnie.

Według dekretu, który został wydany przy okazji wprowadzenia stanu alarmowego, nikt nie będzie wpuszczany do dzielnicy, w której przebywają imigranci. Obowiązuje również zakaz zgromadzeń oraz zakaz zasłaniania twarzy.

W kontekście sytuacji na południu Holandii, jeden z głównych polityków antyimigranckiej partii PVV, Geert Wilders zażądał od holenderskiego rządu zamknięcie granic dla wszystkich imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki.

 – Marokańskie szumowiny muszą zniknąć z ulic. Muszą trafić do więzienia i opuścić ten kraj. To nasz kraj! – stwierdził Wielders na Twitterze.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie :


bh, źródło: nltimes.nl / busydoholandii.org

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również