UDOSTĘPNIJ
fot. flickr - wikimedia commons

Minister edukacji narodowej w rządzie Beaty Szydło Anna Zalewska została przyłapana przez internautów na wielkiej nieszczerości i hipokryzji. Jak się bowiem okazuje, gdyby reformę systemu edukacji projektu kierowanego przez nią ministerstwa pokazać jej 4 lata temu, zdecydowanie odmówiłaby negocjacji na ten temat. Miała nawet przygotowany zestaw argumentów przeciwko całej idei. Teraz chyba zmieniła jednak zdanie.

W polityce ważne jest, aby pamiętać, co się mówi. Nawet najmniejsze zmiany poglądów zostają bowiem natychmiast wychwycone przez wyborców i media. Tym razem problem ten dotyczy Anny Zalewskiej i jej wizji reformy systemu edukacji.

W 2013 roku jeszcze jako posłanka, przyszła minister wypowiadała się bardzo negatywnie na temat łączenia szkół gimnazjalnych z podstawowymi. Wyliczyła nawet szereg argumentów popierających swoją opinię, takich jak wzrost agresywnych zachowań, czy „przeludnienie” w szkołach.

Obecnie jednak, gdy sama zaproponowała reformę opartą na połączeniu dwóch szkół, wypowiada się na temat tego pomysłu całkowicie inaczej. Zapomniała już chyba o licznych wadach, które przedstawiała, ukazując kolejne zalety zmiany ostro krytykowanej przez środowiska rodziców i nauczycieli.

– W debacie dotyczącej reformy wybrzmiewało, że najważniejsze jest to, jak w świecie funkcjonuje absolwent po 12 latach edukacji w polskiej szkole – powiedziała szefowa MEN, powołując się na rektorów wyższych uczelni. Stwierdzili oni bowiem, że absolwenci nie są gotowi do studiów przez 3-letnie liceum, które jest „powierzchownym kursem przygotowującym do egzaminów”. –  Z drugiej strony mamy niefunkcjonującą szkołę zawodową, a pracodawcy potrzebują młodych pracowników, którzy będą pracować na nowoczesnych maszynach – dodała pewna swojej racji.

Internauci oczywiście nie zapomnieli o zmienionym już stanowisku minister, wytykając jej obłudę i hipokryzję. Zalewska nie odniosła się jednak w żaden sposób do tej wpadki oraz narastającej krytyki.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również