UDOSTĘPNIJ

W tym tygodniu Hanna Lis popełniła dwa błędy na wizji, które internauci z lubością jej wytykali. Pierw w środę pomyliła format dotyczący rozmów o konflikcie między Rosją a Ukrainą – zamiast „normandzki” dwa razy określiła go mianem „norymberski”. Zaś w piątkowy wieczór w programie „Po przecinku” nie wiedziała z kim rozmawia.

Obie sytuacje były podstawą do krytykowania warsztatu dziennikarskiego Hanny Lis. W internecie nie pozostawiono na dziennikarce suchej nitki, a słowa zrozumienia i otuchy były wręcz znikome. Co więcej, przypominano także o innej gafie, która zwróciła mniejszą uwagę widzów – Lis błędnie nazwała Radę Bezpieczeństwa Narodowego tytułując ją Biurem Bezpieczeństwa Narodowego.

Do krytykowania wpadek dołączyli się także koledzy po fachu. Wpisy nieprzychylne Lis pojawiały się zwłaszcza na Twitterze. Znana dziennikarka nie pozostawiła jednak sprawy bez komentarza. Wypowiedziała się na temat piątkowej sytuacji, kiedy to zapomniała nazwiska swojego rozmówcy, a także na temat „formatu norymberskiego”.

Miałam producentkę „na słuchawce” i nie wiedziałam, czy kończyć, czy dalej prowadzić rozmowę. Jeśli chodzi o przejęzyczenie z formatem normandzkim – cóż, mogę tylko przeprosić widzów i liczyć na wyrozumiałość. Zmęczenie zabija niekiedy koncentrację. Dziennikarz też człowiek, mam nadzieję, że państwo zrozumieją” – wypowiedziała się Lis dla portalu wirtualnemedia.pl

Polub Pikio.pl, by być na bieżąco:

źródło: wirtualnemedia.pl
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również