UDOSTĘPNIJ
fot. flickr / wikimedia

Popularność wiąże się nie tylko z pieniędzmi i blichtrem, ale także brakiem prywatności i ryzykiem wniknięcia mediów głęboko w mroczne, nierzadko dramatyczne momenty naszego życia. Przekonał się o tym ulubieniec widzów Master Chefa, Michel Moran.

Jak się okazuje juror programu Master Chef, Michel Moran spędził około 3 miesiące w polskim areszcie, z powodu niepłacenia alimentów na swojego syna. Jak wyjaśnił później, była to dramatyczna próba utrzymania kontaktu z dzieckiem, który został drastycznie ograniczony przez byłą żonę.

Kiedy Moran rozstał się z matką swojego syna w 2003 roku, pomimo wyroku sądu, jego widzenia z dzieckiem zostały poważnie ograniczone z powodu częstych pobytów za granicą. Było to niezwykle bolesne.

 – By wywrzeć presję i zmusić byłą żonę, aby umożliwiła mi kontakt z synem, przestałem płacić alimenty. To była ostatnia deska ratunku. Byłem zdesperowany – opowiada.

Niestety, działania przyniosły skutek odwrotny od zamierzonego.

 – Żona poszła do sądu, poskarżyła się, że nie płacę alimentów, że nie wie, gdzie jestem, co było nieprawdą, bo doskonale wiedziała, gdzie mieszkam. Z czasem zapomniała o wszystkim, ale sąd nie zapomniał. Kiedy doszło do rozprawy, nie pojawiła się na niej. Zapadł jednak maksymalny wyrok – rok więzienia. Wszystko przez to, że ja także nie stawiałem się na rozprawy, bo o nich nie wiedziałem. Sąd, mając informację, że nieznane jest moje miejsce zamieszkania, wydał za mną Europejski Nakaz Aresztowania. Gdybym wiedział o tych sprawach, to na pewno bym się na nich stawiał. Miałem przecież dowody, że żona uniemożliwia mi kontakty z synem – broni się.

Został zatrzymany przy przekraczaniu granicy polsko – niemieckiej. Trafił do aresztu, skąd starał się wyjśc za kaucją. Sąd jednak wniosek odrzucił. Interweniowali przyjaciele a także obecna żona, Halina. Po 2,5 został deportowany do Francji, gdzie odbyła się rozprawa. Pierwsza żona nie pojawiła się na niej.

 – Po rozprawie od razu mnie zwolniono, wszystko zostało wyjaśnione – stwierdza.

Po całym zajściu syn Michela, Andrea, obecnie 26 lat, wyraził chęć zamieszkania z ojcem.

 – Mój syn miał wtedy dwanaście lat, a dwa lata później wystąpił do sądu we Francji, żeby móc zamieszkać ze mną i z moją żoną w Polsce. Sprawę sądową wygraliśmy i mój syn zamieszkał z nami. Mamy fantastyczne relacje. Dziś wiem, że warto było to dla niego zrobić – mówi uradowany.

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również