UDOSTĘPNIJ
fot. facebook.com/BiedronkaCodziennie

Media społecznościowe szaleją, szaleją także klienci popularnej sieci Biedronka. Druga odsłona ich akcji promocyjnej po raz kolejny przeszła najśmielsze oczekiwania. To, co dzieje się w związku z „Gangiem Świeżaków” przekracza granice absurdu.

Biedronka już po raz drugi uruchomiła akcję „Gang Świeżaków”. Promocja polega na tym, że za zakupy powyżej określonej kwoty otrzymuje się naklejki, za które można otrzymać jednego z 10 pluszaków.

Kwoty nie są małe. Jednego pluszaka można dostać za 60 punktów, każdy punkt to zakupy za minimum 40 zł. A zatem prosty rachunek pozwala stwierdzić, że aby dostać Świeżaka, trzeba wydać minimum 2400 zł na zakupy. Jest to oczywiście opcja „maximum”, można bowiem otrzymać dodatkowe punkty za kupowanie warzyw i owoców.

Szaleństwo, które uruchomiła akacja promocyjna, przekracza granice zdrowego rozsądku. Kolekcjonerzy gotowi są na wszystko, by otrzymać naklejki albo same maskotki. Trwa także spór, czy prawo do Świeżaków przysługuje tylko kolekcjonerom, tylko rodzicom, czy też może zwierzęta także mają do nich prawo.

To nie pierwszy raz zresztą, kiedy akcja rozgrzewa emocje. Już na początku tego roku, kiedy Biedronka uruchomiła akcję po raz pierwszy, dochodziło do absurdalnych sytuacji. Polityk PSL Janusz Piechociński informował na swoim Twitterze o kobiecie, która ukradła 2 tysiące naklejek, które wymieniła następnie na 27 maskotek. Sprawą musiała zająć się prokuratura.

fot. twitter.com/Piechocinski

fot. screenshot/facebook.com
fot. screenshot/forumprawne.org

Źródło: o2.pl

Podarte spodnie Prokopa, buty Ziemca i u*** stół Durczoka - największe wpadki w polskiej telewizji [ZOBACZ!]

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również