UDOSTĘPNIJ

Okręt Janusza Palikota ledwo dryfował. Mówi się „Baba” z wozu, koniom lżej. Jednakże, w tym przypadku Grodzka może stać się pociskiem armatnim wystrzelonym przez Zielonych. Przy całej swojej masie, najprawdopodobniej zatopi okręt Palikota.

Dlaczego? Twojemu Ruchowi pozostał elektorat utożsamiający się z wąsko pojętą tolerancją dla środowisk LGBT. Z 10 procent wyborców, którzy oddali na niego głos w 2011 roku i którzy nawet nie wiedzieli kto znajduje się w szeregach partii, pozostało żelazne 3 procent. Anna Grodzka stała się symbolem Twojego Ruchu. Partia bez symbolu, nie może przetrwać. Od Janusza Palikota odchodzi jedna z najważniejszych osób w partii. Przechodzi do Zielonych, zasilając polityczny plankton. To najprawdopodobniej koniec kariery Anny Grodzkiej, która zacznie zajmować się tym czym zajmują się Zieloni.

Ludzie od dawna widzieli jak tonie okręt Janusza Palikota. Dziś, w upadającą łódź uderzył ostatni pocisk.

Jeśli chodzi o Johna Godsona, to moim zdaniem, jest to grubszy cwaniak. Zauważył, że okręt Jarosława Gowina najprawdopodobniej nie dopłynie do portu przeznaczenia, więc postanowił chyżo czmychnąć z jego załogi. Na 90% były platformers wróci do partii Donalda Tuska. Ewentualnie obejmie jakieś intratne stanowisko i „wycofa się” z polityki. Stąd jego decyzja o poparciu rządu i publikacji kuriozalnych argumentów odnoszących się do Jezusa. Gdyby Godson nie miał zapewnionej przyszłości, nie zdecydowałby się na tak absurdalny ruch. Przecież on już nie ma gdzie pójść. Popierając rząd spalił za sobą wszystkie mosty, od PiS do KNP.

Dla Donalda Tuska to będzie świetna okazja na ocieplenie wizerunku. Nawiązując do Godsona i jego biblijnych opowieści, przyjmie marnotrawnego syna z powrotem do partii. Pokaże tym samym, że nie ma sensu oddawać głosu na Polskę Razem, gdyż jest to po prostu nieudany projekt. Sam zaś stanie się w oczach części opinii publicznej miłosiernym tatusiem, który w przeciwieństwie do Kaczyńskiego, potrafi wybaczyć nieposłuszeństwo. Tymczasem John Godson znów będzie mógł pojawić się przy korycie. I wszyscy będą zadowoleni. No, może oprócz Jarosława Gowina, który potwierdza regułę, iż nie ma sensu zakładać partii, która wywodzi się z parlamentarnego giganta.

Zobacz również