UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia / Adrian Grycuk

Marek Suski za słynną już wpadkę z ,,carycą Katarzyną” otrzymał nagrodę ,,Złote Usta”. Wygląda na to, że po najnowszej wypowiedzi będzie miał szansę na powtórzenie tego ,,sukcesu”.

Do komicznej wpadki ponownie doszło w czasie posiedzenia komisji, której przewodniczył Suski. Tym razem chodziło o sprawę firmy Lotos Kolej. Poseł PiS chciał zarzucić przesłuchiwanemu nepotyzm. Jak się jednak okazało, wykazał się kompletnym brakiem wiedzy na temat mężczyzny, któremu zadawał pytania.

Ale państwo się przyznali. I syn pan Krzysztof, i syn pan Mirosław, i synowa pracują. Ale zostawmy to, nie o to chodzi – zaczął temat Suski.

Po chwili oburzony świadek odpowiedział, że przecież on nie posiada syna o imieniu Krzysztof. To jednak nie powstrzymało posła PiS, który dalej drążył temat pytając o ,,drugiego” syna – Mirosława.

A Mirosław to jestem ja. Dalej pan nie wie. Ja się nazywam Łosiński Mirosław – odpowiedział zdziwiony świadek.

Marek Suski starał się wybrnąć z żenującej sytuacji, twierdząc że przecież syn może nosić też imię takie jak ojciec. Nie powstrzymało to jednak salwy śmiech, którą wybuchli zgromadzeni posłowie. Zawstydzony przewodniczący zaraz po incydencie zakończył posiedzenie komisji.

Zobacz również