UDOSTĘPNIJ

Lista kandydatów na prezydenta RP 2015 – 2020 została już zamknięta. Jest ich aż 11, czyli przybyło sześcioro od czasu mojego ostatniego testu, a ja nadal twierdzę, że nie ma tam nie tylko lewactwa, ale nawet poważnej centrolewicy. Ale, jedźmy z tym koksem, może ktoś się jednak znajdzie…

Zacznijmy „z grubej rury” – Andrzej Duda, Prawo i Sprawiedliwość, ponad 1 500 000 podpisów, najwięcej ze wszystkich kandydatów. Chce on prezydentury dialogu, aktywnej, inicjującej. Twierdzi, że prezydent powinien korzystać z przysługującej mu inicjatywy ustawodawczej częściej niż robił to Bronisław Komorowski. To mu się chwali, niestety zapowiedział też otwartość wobec osób chcących zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, tak jakby te osoby kiedykolwiek wyraziły jakąkolwiek otwartość dla kogokolwiek, kto nie podziela ich zdania
– Z Polską niestety nikt się nie liczy, a w naszym interesie narodowym jest, by konflikt na Ukrainie się skończył – powiedział na jednym ze spotkań z wyborcami kandydat PiS na Prezydenta RP, przypominając, że dalsza eskalacja konfliktu na Ukrainie jest zagrożeniem dla Polski; do tego niezbędna jest droga dyplomatyczna.

– Nie możemy również pozwolić na to, by polskie dzieci na emigracji zarobkowej straciły polską tożsamość – dodał.
Cóż, dobrze że wspomniał o drodze dyplomatycznej, a nie, jak poprzednio, o wysyłaniu tam wojsk, zupełnie przy tym lekceważąc strategiczne interesy gospodarcze, jakie Polska chcą nie chcąc ma z Rosją. Nie jestem w stanie zrozumieć co Pana Dudę obchodzi polska tożsamość dzieci polskich emigrantów. Są chyba jednak rzeczy, na które wpływ powinni mieć rodzice dzieci. Z jednej strony politykom PiS przeszkadza konwencja antyprzemocowa, bo rzekomo zaburza autonomię rodziny (akurat tam gdzie, w razie potrzeby, powinna), a chce decydować o tym jaką nie jego dzieci powinny mieć tożsamość? Otóż oświadczam z całą odpowiedzialnością, że polskie dziecko urodzone i wychowane poza krajem nigdy nie będzie takim Polakiem, o jakim Andrzej Duda mógłby powiedzieć „prawdziwy Polak”, bo siłą rzeczy, mniej lub bardziej przesiąknie miejscową kulturą. Jego tożsamość będzie więc konglomeratem różnych cech i tradycji narodowych. Andrzej Duda krytykuje również dekarbonizowanie Polski, deindustrializację i podwyższanie wieku emerytalnego. Słusznie. I gdyby jeszcze nie był politykiem przykościółkowym, gościem mediów Tadeusza Rydzyka i gdyby jego szef nie podawał katolicyzmu Pana Andrzeja publicznie jako cechy, która przesądza o tym, że jest on jakoby najwłaściwszym kandydatem na urząd prezydenta, to nie miałbym (prawie) żadnych poważnych zastrzeżeń.

Magdalena Ogórek – kandydatka wystawiona i popierana przez SLD, która rękami i nogami broni się przed jakimkolwiek kojarzeniem ją z tym ugrupowaniem. Produkt medialny autorstwa postpeerelowskiego polityka Leszka Millera, nawróconego na neoliberalizm. Rzucająca hasłami o biednych przedsiębiorcach ciemiężonych zbyt wysokimi podatkami, obrończyni młodych, którzy powinni ryzykować, zakładać firmy i mieć darowane oszustwa skarbowe w początkowym etapie kariery biznesowej. Wielka apologetka postępowego Kościoła Katolickiego i sumienia profesora Chazana, która nie będzie się bała odebrać telefonu od Władimira Putina, bo ma świetny pomysł na polską obronność – kluby strzeleckie. A gdzie troska o robotników, wykluczonych, kobiety, mniejszości seksualne? A na co to komu? Kandydatka lewicowego SLD takimi bzdurami się nie zajmuje.

Marian Kowalski – kandydat Ruchu Narodowego… Tu mógłbym zakończyć opis jego kandydatury ,ale gwoli sprawiedliwości – optuje za wprowadzaniem w Polsce systemu prezydenckiego, chce zniesienia ZUS i obecnego systemu podatkowego, który jego zdaniem opiera się na marksizmie, ceni Aleksandra Łukaszenkę za skuteczność w zaprowadzaniu porządku. A tak w ogóle to Bóg, Honor, Ojczyzna.
Janusz Palikot – kandydat Twojego Ruchu, ni pies, ni wydra, ostatnio odżegnuje się od lewicy, choć nie wiadomo na jak długo. Na dzień dzisiejszy można pochwalić go za bycie zwolennikiem zwiększenia kwoty wolnej od podatku i wprowadzenia emerytury obywatelskiej, opodatkowania księży i świeckiego państwa oraz oparciu polskiej armii o cybernetykę. Generalnie jest też, tak jak Andrzej Duda, zwolennikiem bardziej aktywnej niż obecna prezydentury i gdybym nie wiedział jak często zmienia zdanie, zastanowiłbym się nad oddaniem na niego swojego głosu.

Paweł Tanajno – dla mnie osobiście fenomen. Kandydat Demokracji Bezpośredniej – partii nie zabierającej głosu w kwestiach ekonomicznych, ani światopoglądowych, który wypromował się tylko za pośrednictwem Facebooka. Żadnych billbordów, żadnych reklam w tradycyjnych mediach, no i żadnych dotacji na kampanię, a mimo to udało mu się zebrać 130 000 podpisów. O nim samym można tyle powiedzieć, że popiera jednomandatowe okręgi wyborcze, świeckie państwo, postuluje m.in. możliwość przewalutowania kredytów we frankach na ich wartość w złotówkach z chwili zaciągnięcia kredytu, zniesienie bankowego tytułu egzekucyjnego. Zapowiada też aktywną politykę prezydenta w zakresie państwa przyjaznego rodzinom (m.in. 500 zł na każde dziecko w rodzinie), przejrzyste przepisy podatkowe i połączenie ZUS i Urzędu Skarbowego. Chce też promować nowe technologie i biznesy start-upowe. Jego ugrupowanie popiera bezpośrednią demokrację elektroniczną, recall – czyli możliwość odwołania polityka przez obywateli przed upływem kadencji, decentralizację władzy, instytucję weta obywatelskiego, zrównoważenia budżetu i neutralności militarnej. Niegdyś związany był z Ruchem Palikota. Niby nie lewica, ale dla mnie kandydat wart rozważenia.

Grzegorz Braun – niezależny. Tropiciel Żydów, nie – Polaków, bezwyznaniowców i beznarodowców, antysocjalistyczny oblubieniec Kościoła. Zwolennik teorii Judeopolonii. Najbardziej wsteczniczy i reakcyjny kandydat jakiego można sobie tylko wyobrazić. Idealny kandydat Ciemnogrodu.

Podsumowując tę część wywodu muszę powiedzieć, że lewactwa nie znalazłem, najbardziej lewicowi gospodarczo kandydaci to Andrzej Duda i Adam Jarubas, światopoglądowo – Janusz Palikot, najbardziej intrygującym kandydatem jest Paweł Tanajno, a największą porażką – Magdalena Ogórek.

To nie koniec wałkowania tematu lewactwa i lewicy, bowiem w następnym tekście przedstawię swoją opinię na temat tego czy, i gdzie prawdziwą lewicę można znaleźć.