UDOSTĘPNIJ

Jestem modernistą, fanem zmian, propagatorem postępu ( w miarę swoich możliwości) zwolennikiem światopoglądu naukowego. O wiedzą wszyscy, którzy mnie dobrze znają, jak i ci, którzy mieli okazję śledzić moje dotychczasowe publikacje. Brzydzę się wstecznictwem, ciemnotą, zabobonem i reakcjonizmem. Wszystkie te negatywne zjawiska wiążą się z deprecjonowaniem nauki, rozumu, empirii. Ludzie, związani z różnego rodzaju, nazwijmy to, antyoświeceniowymi nurtami w debacie publicznej, zwykle są osobami o poglądach prawicowych, konserwatywnych, wierzą w różne teorie spiskowe, Nowy Porządek Świata.

Przykładem takiej zbiorowej paranoi są ludzie skupieni wokół tzw. ruchów antyszczepionkowych. Są to różnego rodzaju organizacje twierdzące, że w wyniku szczepień masowo dochodzi do poważnych skutków obocznych, które są groźniejsze w skutkach od chorób, na które jesteśmy przymusowo szczepieni. Tymczasem prawda jest taka, że powikłania poszczepienne zdarzają się niezwykle rzadko, natomiast skutki chorób takich jak odra, różyczka, a tym bardziej polio mogą być tragiczne. Histeria antyszczepionkowa nie dotyczy niestety tylko Polski (nawet można powiedzieć, że w Polsce jest stosunkowo słaba), czego przykładem jest niedawna śmierć półtorarocznego chłopczyka w Berlinie, który zmarł właśnie na odrę, na którą zachorowało tam już przeszło 500 osób.

Najbardziej znanym argumentem „antyszczepionkowców” jest rzekoma korelacja między podaniem szczepionki trójskładnikowej MMR, a późniejszymi zachorowaniami na autyzm. Autorem badań mających ją potwierdzać jest Andrew Wakefeld – guru ruchów antyszczepionkowych. Do jego zwolenników nie dociera najwyraźniej fakt, że badacz okazał się oszustem. Zależało mu bowiem na wypromowaniu testów i leków na choroby wywoływane przez szczepionkę. Udowodniono, że Wakefield naciągał badania do potrzeb swojej pracy, a gdy coś mu nie wychodziło, to zmieniał wyniki albo je tuszował (z opublikowanych też wycofało się potem dziesięciu współautorów jego pracy). Został za to pozbawiony przez Brytyjską Komisję Medyczną prawa wykonywania zawodu lekarza. „Lancet” po 12 latach wykreślił ze swoich archiwów publikację Wakefielda.

Kolejnym prowodyrem antyszczepionkowej paranoi są rodzice dzieci, u których nastąpiły tzw. niepożądane odczyny poszczepiennne lub symptomy chorób, które zbiegły się w czasie z podaniem szczepionki, jednak na bezpośredni z tym związek nigdy dowodów nie znaleziono. Taką wszystkowiedzącą rodzicielką jest np. Jenny McCarthy, matka autystycznego chłopca, która notabene jest autorką przedmowy do książki wspomnianego Adrew Wakefelda. Wydała potem własną książkę, ale kiedy dostała szansę wypowiedzenia się przed całą Ameryką w Oprah Winfrey Show, z rozbrajającą szczerością przyznała, że swoją „wiedzę” czerpie z Internetu a poza tym kieruje się „instynktem matki”.

Jest to przykład zadowolonej i pewnej siebie ignorantki, która w Polsce znajduje naśladowców z gatunku tych co to lekarzom nie wierzą, rządowi nie wierzą, naukowcom nie wierzą, bo usłyszały jak jedna pani drugiej pani mówiła, że koleżanka w „Internetach” przeczytała że MMR wywołuje autyzm, a szczepionka na WZW B stwardnienie rozsiane. Swoje trzy grosze dorzucił Janusz Korwin – Mikke żaląc się że faszyści każą jemu i innym rodzicom szczepić dzieci, tak jak każą zapinać pasy w samochodzie, a nie wiadomo czy za kilka pokoleń szczepionki nie okażą się szkodliwe.

Nie pierwszy i nie ostatni to przykład pogardy dla nauki, wiary w gusła i zabobony, która zabija. Czy inaczej było w przypadku 17 – letniego Kamila, który zginął w wypadku samochodowym, ale jego organy mogły jeszcze komuś uratować życie? Nie uratowały, bo matka stwierdziła, że jej syn żyje bo oddycha i na nic się zdało lekarskie orzeczenie o śmierci pnia mózgu. Z całym szacunkiem ale jak weźmiemy fantom, wsadzimy mu rurkę od pompki do środka i zaczniemy pompować to jego „klatka piersiowa” też zacznie się ruszać, ale czy on oddycha? NIE! Wtedy w Internecie pojawiło się sporo komentarzy domorosłych medyków, którzy twierdzili, że człowiek żyje, dopóki bije jego serce, a śmierć mózgowa nie istnieje (tzn. że nie należy reanimować pacjentów w stanie śmierci klinicznej?).
Była jeszcze dosyć głośna akcja środowisk katolickich ( może nadal jest tylko sprawa ucichła) namawiania ludzi z problemami emocjonalnymi, by zamiast do psychologa/psychiatry, udali się do… egzorcysty.
Jak widać, ani trochę nie straciło na aktualności powiedzenie, że gdy rozum śpi, budzą się upiory.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również