UDOSTĘPNIJ

Katastrofa w elektrowni atomowej w Fukushimie wydarzyła się trzy lata temu, 11 marca 2011r. Była jedną z trzech, najtragiczniejszych katastrof w historii cywilnej energetyki jądrowej. Wystąpiła w kraju jednoznacznie kojarzonym z kultem wysokiej jakości, godnej podziwu kultury technicznej, sprawnej gospodarki. Proces likwidacji elektrowni potrwa 30 ? 40 lat. Jego koszt włącznie z usuwaniem skażenia promieniotwórczego ma wynieść około 20 mld USD. Odszkodowania pochłoną niebotyczną sumę 40 mld USD.

Czy można było jej uniknąć?
Szok, jaki przeżyli mieszkańcy Japonii i wraz z nimi cały świat spowodował, że Japonia musiała i chciała odpowiedzieć na to pytanie. Wyniki dwóch, niezależnie od siebie działających komisji, powołanych odpowiednio przez japoński, ówczesny rząd i japoński parlament były jednoznaczne. Katastrofa w elektrowni atomowej w Fukushimie została spowodowana przez człowieka. Wbrew temu, co usiłuje lansować lobby pro-atomowe nie może być uznana za katastrofę naturalną, choć wydarzyła się po wystąpieniu trzęsienia ziemi i tsunami, których rozmiar zaskoczył cały świat. Katastrofa mogła i powinna być przewidziana. Można było jej zapobiec gdyby nie błędy i skrajne niedbalstwo właściciela i operatora elektrowni, firmy TEPCO a także ówczesnego, japońskiego regulatora, agencji NISA. Skutki katastrofy mogły być mniejsze, zawiodły jednak nie tylko wymienione instytucje, egzaminu nie zdał także japoński rząd. Japonia nie była przygotowana do takiej katastrofy.

Dlaczego ta katastrofa musiała się wydarzyć?
Ujawnione mechanizmy funkcjonowania japońskiej energetyki jądrowej wskazują, że doprowadził do niej silny mandat powierzony tej energetyce, któremu nie towarzyszyła kontrola cywilnego społeczeństwa. Sprzyjały temu pasywne zachowania społeczne mające swe korzenie w kulturze japońskiej: posłuszeństwo, niechęć do zadawania władzy pytań, tendencja do dostosowania się do dominującego myślenia i postępowania. Regulacja była powierzona tym, którzy jednocześnie odpowiadali za jej promowanie. Zadufana elita, dysponująca olbrzymimi finansami, umniejszała znaczenie wszystkiego, co nie było jej autorstwa. To zadufanie – wzmocnione przez silną identyfikację z organizacją, którą reprezentowali urzędnicy ? doprowadziło do tego, że biurokraci bardziej utożsamiali się z interesami swojej instytucji aniżeli z kwestiami bezpieczeństwa.

Japonia jest obecnie krajem wolnym od energetyki jądrowej. Począwszy od 16 września 2013r. w kraju nie produkuje się energii atomowej. Dzieje się tak nie dlatego, że obecny rząd podjął decyzję o rezygnacji z energetyki jądrowej. Sytuacja ta jest spowodowana siłą lokalnych społeczności, głębokim podziałem japońskiego społeczeństwa oraz obowiązującymi przepisami, zgodnie z którymi wszystkie elektrownie jądrowe po każdym 13-miesięcznym okresie ich pracy muszą być wyłączane dla celów konserwacji i kontroli. Ich ponowne włączenie jest możliwe po uzyskaniu zgód lokalnych władz i japońskiego regulatora. Żadna z elektrowni, dotychczas występujących z wnioskiem o ponowne włączenie stosownych zgód nie uzyskała. Przed katastrofą w Fukushimie takie pozwolenia wydawano bez jakichkolwiek problemów.

Zgodnie z ostatnimi badaniami ponad 60% japońskiego społeczeństwa jest przeciwko ponownemu włączeniu elektrowni atomowych. Prawie 32% społeczeństwa jest za. Stanowisko przeciwne pro-atomowemu obecnemu rządowi zajmuje między innymi wielu, opozycyjnych polityków (wśród nich byli premierzy), a także coraz więcej przedstawicieli biznesu spoza kręgu biznesowego establishmentu. Rysy pojawiły się również w rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej, której część młodszych parlamentarzystów zarzuciło Premierowi Shinzo Abe niefrasobliwe podejście do energetyki jądrowej.
Świat ostrożnie przygląda się pro-atomowym planom obecnego rządu Premiera Abe , także w obawie przed japońskim militaryzmem i ze świadomością, że kraj ten dysponuje zasobem 44 ton plutonu a w komorach chłodzących wyłączonych elektrowni znajduje się ponad 14 tysięcy zużytego paliwa.

Przedstawiony w lutym br. projekt Podstawowego Planu Energetycznego – oczekujący na zatwierdzenie japońskiego rządu ? wskazuje, że optymalny mix energetyczny dla tego kraju składa się z energetyki jądrowej, odnawialnych źródeł energii oraz energetyki opartej na paliwach kopalnych. Stwierdza się w nim także, że zależność Japonii od energetyki jądrowej będzie zredukowana na tyle na ile jest to możliwe ale reaktory spełniające nowe standardy bezpieczeństwa winny być ponownie uruchomione. Czy jest to plan realny ? tego nie wie nawet japoński rząd. Świadczy o tym brak procentowego udziału poszczególnych składników mixu. W planie podkreśla się, że niepewnymi składnikami są zarówno liczba wznowień wyłączonych reaktorów jak i droga rozwoju odnawialnych źródeł energii.

Tocząca się dyskusja w japońskim społeczeństwie jednoznacznie wskazuje, że rozwój energetyki w każdym państwie jest zawsze kwestią społeczną. Mamy prawo do rzetelnej debaty na temat rozwoju energetyki w Polsce. Nikt też nie może nas pozbawić prawa do głosowania czy w naszym kraju powinno budować się elektrownie jądrowe.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułGejum Ultimatum
Następny artykułRak postkomuny
Adam Wedman
Działacz społeczny, aktywista na rzecz praw człowieka oraz równości społecznej. Zdecydowany przeciwnik budowy elektrowni atomowej w Polsce, zwolennik odnawialnych źródeł energii. Szef Partii Zieloni na Pomorzu.

Zobacz również