UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org/Phil Whitehouse, Usien

55-letni urzędnik z miejscowości Sainte-Savine na północnym-wschodzie Francji, Bosko Herman, może mówić o szczęściu w nieszczęściu. Mężczyzna choć od 10 lat nie pracuje w zawodzie, otrzymuje normalną wypłatę.

Z pracą w merostwie Saint-Savine Herman związany był przez pięć lat w okresie 2001-2006. Po wyborach sprzed 10 lat, zmieniła się władza. Na swoje nieszczęście, Herman nie mógł dogadać się z nowym merem, dlatego też pożegnał się z pracą.

Urzędnik otrzymał jeszcze propozycję pracy w położonym niedaleko mieście Vitry-le-François. Odrzucił jednak tę ofertę i pozostał bezrobotny. Z pomocą przyszło mu jednak prawo ustanowione we Francji w 1984 roku. Jego zapisy chronią urzędników, którzy osiągnęli odpowiednio wysoki szczebel.

Zgodnie z nim, od momentu zwolnienia z pracy Hermanowi przysługiwało 75% jego wcześniejszej pensji, którą miał mu wypłacać jego dotychczasowy pracodawca, czyli mer Saint-Savine. Co więcej, resztę wypłaty, czyli 25%, dopłacała mu centrala urzędnicza. Według prawa z 1984 roku, pieniądze urzędnik otrzymywać ma tak długo, aż nie znajdzie pracy.

Chociaż Herman szuka pracy i rocznie wysyła nawet kilkadziesiąt zgłoszeń, wcale nie musi tego robić. Merostwo Saint-Savine i centrala urzędnicza wypłacają mu razem 3,7 tys. euro miesięcznie za nic. Taki stan rzeczy utrzymywać się może jeszcze do 2023 roku, kiedy to dopiero osiągnie wiek emerytalny.

Według francuskich mediów, Bosko Herman nie jest jedynym takim przypadkiem. Oprócz urzędnika z Saint-Savine, w tej samej sytuacji ma być w kraju jeszcze 150 innych osób.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie:


źródło: pb.pl
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również