UDOSTĘPNIJ

Zgodnie z deklaracjami tzw. feministek, ideologia którą się kierują w swojej działalności za główny cel obiera sobie szczytnie brzmiące ?równouprawnienie kobiet?. Nietrudno jednak dostrzec, że ten postulat został już przynajmniej kilkadziesiąt lat temu osiągnięty dzięki wysiłkowi sufrażystek, m. in. w Polsce, gdzie to już w 1918 r. kobiety zyskały pełnię praw wyborczych. W związku z tymi zmianami, instytucje państwowe słusznie przestały patrzeć na obywateli przez pryzmat ich płci. Jak trafnie zauważyła znana przedwojenna feministka Róża Melcerowa, ?feminizm się skończył z chwilą, w której osiągnęliśmy cel społecznego i politycznego równouprawnienia?.

Również w dzisiejszej Polsce kobiety nie są w żaden sposób dyskryminowane przez system prawny. Wszyscy możemy, bez względu na płeć, głosować i kandydować we wszelkiego rodzaju wyborach powszechnych. Kobiety na równi z mężczyznami mogą się kształcić, podejmować zatrudnienie, prowadzić własne biznesy czy piastować wszelkiej maści stanowiska kierownicze. Nasze państwo żaden sposób nie uzależnia jakichkolwiek praw obywatelskich od płci.

W związku z tymi bezdyskusyjnymi faktami warto się zastanowić jakie w istocie są cele całkowicie niepotrzebnego kobietom współczesnego ruchu ?feministycznego?. Należy dokładnie przeanalizować ile w tym wszystkim jest rzeczywistej troski o los słabszej płci, a ile chęci do wcielania w życie utopijnych ideologii rozbijających społeczeństwo pod płaszczykiem już dawno osiągniętego równouprawnienia.

Pomiędzy historycznym ruchem sufrażystek a współczesnym feminizmem nie ma żadnej kontynuacji. Są to nurty ideowe w dużej mierze ze sobą sprzeczne. W końcu to znana polska przedwojenna działaczka pro-kobieca Zofia Nałkowska, wbrew większości dzisiejszych feministek, nazywała prostytucję słusznie ?formą wyzysku kobiet, będącą w istocie rodzajem poligamii?. Na przełomie XIX i XX to właśnie wiele sufrażystek aktywnie występowało przeciwko aborcji, żeby wspomnieć tylko o Alice Paul czy Susan B. Anthony. I co najciekawsze, dawne sufrażystki były bardzo wyczulone na wszelkiego rodzaju systemowe rozwiązania prawne patrzące na obywateli przez pryzmat ich płci, o co walczą współczesne feministki choćby poprzez postulat parytetów.

Jakie są naczelne propozycje, agresywnie forsowane przez dzisiejsze feministki? Z ust rzekomo walczących o poprawę losu kobiet lewackich aktywistek słyszymy, m. in. o ?edukacji? seksualnej, rozwodach, homoseksualizmie, czy mordowaniu nienarodzonych. Feministki stawiają wręcz tezy, że to co oczywiście kobiece (np. wychowywanie dzieci) z gruntu rzeczy jest gorsze i hańbiące wobec spraw, którym od wieków przeważnie poświęcają się mężczyźni. Bardzo często mamy do czynienia także z bezdyskusyjnie absurdalnym kontestowaniem obiektywnego istnienia płci i różnic między nimi (?płeć kulturowa i płeć biologiczna?). Działaczki ?kobiece? popierają rozwiązania niszczące rodzinę, której przecież kobiecość jest nieodłączną a może nawet najważniejszą częścią. Współczesne feministki dążą do rozbicia fundamentów normalnie funkcjonującego społeczeństwa, co skutkuje m. in. tragedią niżu demograficznego.

Równouprawnienie płci nie oznacza całkowitej likwidacji ról społecznych właściwych kobietom i mężczyznom. Pewne zadania w populacjach ludzkich od zawsze są zależne od płci, gdyż naturalnie się między sobą różnimy predyspozycjami do pełnienia odmiennych funkcji społecznych. Prawo do głosowania oraz bycia wybieranym, jak również prawo do samorealizacji zawodowej, nie oznacza że kobieta ma przestać chcieć być dobrą żoną i matką. To właśnie tym ostatnim rolom państwo w swoich działaniach legislacyjnych powinno poświęcać więcej uwagi z racji na ich doniosłość dla biologicznego przetrwania społeczeństwa.

Mój Facebook: http://facebook.com/muszynski.sergiusz

Mój Twitter: http://twitter.com/smuszynski

Zobacz również